KRONIKARZ
Jest sobie w świecie Blehny taka postać jak Kronikarz. Stworzył on Księgę Rekordów tejże gry i czasu swego stał się najbardziej poważanym Mówcą Blehny. I to mu się rzeczywiście należało. Mieszka on i pracuje aktualnie w Anglii. Ostatnio jednak z okazji poświątecznego urlopu zawitał do Polski, po której odbył swoiste tournee. Kilka dni temu otrzymałem od niego niespodziewaną wiadomość, iż praktycznie ostatnim jego przystankiem w podróży będzie... Trójmiasto. Jak się okazało jego postanowieniem, które powziął na długo przed urlopem było odwiedzić mnie co by "odebrać swojego Złotego Taunta" (oczywiście z przymrużeniem oka) i napić się ze swoim ulubionym wrogim klanem złocistego napoju (tu już bez przymrugiwania). Nie trzeba mówić jak wielkim zaskoczeniem to było dla mnie. Szybko powziąłem odpowiednie środki, żeby ściągnąć jak największą ilość lokalnych maniaków Blehny. Poszły zaproszenia do mojego klanu jak też i do innych. Niestety, tylko nasz klan dopisał i pojawił się w 5-osobowym składzie (Olemka, pedro, Dirinthal, MAXymilian i ja). Po krótkiej chwili spędzonej w moim pokoju zrobiliśmy nalot na "Rugbusia" i złoty nektar bogów polał się do pucharów. ANNIHILATOR, bo pod takim imieniem znamy Kronikarza, okazał się tzw. duszą towarzystwa i zupełnie inne wrażenie sprawiał niż stateczna, rozważna osoba jaką znałem z forum - oczywiście wcale się tym nie zmartwiłem :) Wieczór minął aż za szybko i za płynnie (taaa, ten wczorajszy mój kacyk :]) a jego hitem na pewno pozostanie zrobiona wspólnymi siłami "Jajecznica by Draakhan" (będą jej zdjęcia niedługo): podsmażona cebulka, podsmażony boczek, podsmażona kiełbaska, czosnek, pomidory, fasolka czerwona, kukurydza, groszek, ogórek kiszony, chleb pokrojony w kostkę, oregano, chili, estragon, zioła prowansalskie, pieprz, sól i kupa jajek :D Jak już było gotowe (Patelniowy MAXymilian stwierdził, że pierwszy raz mieszał jajecznicę, która nie mieściła się w patelni) to jako, że studenci talerzy za dużo nie posiadają to zrobiliśmy kółeczko na łóżku wokół patelni i staropolskim zwyczajem szamaliśmy jajecznicę bijąc sie łyżkami, widelcami czy co kto tam miał pod ręką. Oczywiście jak to dobrze, że melina jest dwa pokoje dalej :) Impreza niestety koło drugiej zakończyć się musiała z racji, że Kronikarz o 9 rano z Trójmiasta musiał wyjechać na samolot do Berlina. Miłe wspomnienia pozostały :)
WOLNOŚĆ SŁOWA
Zawsze mi się zdawało, że w moim kraju panuje wolność słowa ale też zawsze myślałem, że istnieje wolność czytania publikacji ogólnodostępnych praktycznie dla każdego internauty. Wczoraj niestety okazało się, że tak nie jest. Otóż Osoba1 jest u nas uprawniona do tego, żeby mieć pretensje do Osoby2, która pokazała Osobie3 swoją publikację. Ponadto zupełnie zgodne z wszelkimi panującymi zwyczajami jest posiadanie pretensji przez Osobę1 do Osoby2, że zamieściła linka do publikacji Osoby3 skutkiem czego wiedziona ciekawością Osoba2 klikając na tego linka jest oburzona, że trafiła na publikacje Osoby3 (czego oczywiście sobie nie życzyła) a nie na publikacje George'a Busha. Jak to leciało? "Ludzie. Ludzie są funny."
Pozdrawiam, Wasz Już-Zdrowy i Funnujący