Yaaraemmire - Klejnot Pradawnych

28 lutego 2005, 18:09:37

A gdy Ciemność nad Światem Żywych zapadła całkowita, Wampira misja zakończyła się. Oparł on swój zimny miecz o blade czoło. Krótki błysk, krótszy niż mgnienie powieki i zakrwawiona broń spadła z brzękiem na kamienną podłogę. Przytłumione uderzenie upadającego ciała rozniosło się głuchym echem po komnacie. Czarne szaty powoli opadły tracąc kształt ciała przez wieki okrywanego. Pozostał tylko pył. Niesłyszalne dla ludzkiego ucha Tchnienie Mocy Pradawnych przebiegło przez cały Świat Wampirzy...

Tchnienie Mocy usłyszeli tylko nieliczni Wybrani. Ci zrozumieli szept Jej i Przesłanie - "Azaliż któż z Was wiedzieć nie wie, iż aby zyskać coś poświęcić trzeba inne?" Słowom tym Głupiec jedynie zaprzeczył. Wybrani w ciszy smutnej spuścili oczy swe by Mocy nie urazić. Tchnienie widząc to słowem odezwało się ponownym: "Jednakoż wiedzieć Wam Wybrańcy trzeba, iż Pradawni nigdy nie opuszczają Świata, z którego życie ich pochodzi lecz jako cel swój ustanawiają pilnowanie porządku wieczystego na Nim." "Tedy i niech tak się stanie" - powiedzieli Wybrani i rozeszli się w cztery strony Świata niosąc prawdę o życiu, przemijaniu i śmierci. Po dniach wielu dotarli do domostw swych głosząc światło nadziei rozbijające drobnymi promieniami wiekuiste Ciemności. Tchnienie zaś przez ten czas pracowało nad nowym porządkiem Świata. Siedziba Wampira przemieniona została w ruinę, miasto spustoszone całkowicie i z wymarłymi w nim ludźmi powoli zamieniało się w pustynię. Gdy w odległości mil tysiąca żywej duszy nie było, Pradawni nad pustynią rozpętali niszczycielską burzę. Po mieście nie zostało nawet liche wspomnienie. Nie była to zwykła burza jakich wiele na pustyniach. Tak jak rozpoczęła się nagle tak też i w jednej chwili zakończyła się potężną błyskawicą, której blask ujrzeli Wybrani w odległych krainach. Było to ostatnie Tchnienie Mocy zmieniającej losy Świata. Z Jego błyskawicy oraz piasku bezkresnej pustyni narodził się Yaaraemmire - Klejnot Pradawnych. Czterej Wybrańcy podnieśli głowy swoje ku Niebiosom, każdy z nich w inną stronę świata spojrzał i bez słowa ruszyli w drogę raz już przemierzoną. Ku nowemu życiu, ku nowemu porządkowi szerząc Nowinę o Świetle wśród mijanych zszarzałych Żywotów Świata. Żaden z nich nie wiedział jak zakończy się jego podróż, każden zaś świadom był, iż celem jego jest odnaleźć Yaaraemmire...

Kategorie: Grafomania, Moje projekty

Poszukiwany, poszukiwan(y)

23 lutego 2005, 18:46:05

Wczoraj przypadkiem przechodząc przez Wydział zauważyłem, że do 3 marca trzeba złożyć indeksy. Aaaaha, znaczy się pora odgrzebać go i zrobić przebieżkę po wykładowcach. Wieczorem pomny swojej myśli sięgnąłem do szafki... hmm, nie ma? A to pewnie na półce go położyłem... tia, akurat. Znaczy się trzeba przeszukać cały pokój i zrobić przy okazji porządek. Porządek może i nawet jakiś się zrobił ale indeksu dalej jak nie było tak nie było. Hmmm, w domu został? Żaden problem, zadzwonię to sprawdzą. Postawiłem cały dom w stanie "gotowości indeksowej". Po godzinie telefon, że co jak co ale indeksu to w domu na pewno nie ma. Kolejna myśl, nasz Sołtys. Oj przetrzepię go jak ta cholera znowu zabrała indeksy całej grupy i mi nie oddała. Kolejny telefon. Aha, Sołtys jest na Słowacji na nartach. Jak odebrał telefon to dobrze, że na baczność nie stanął. "Nie, raczej nie mam ale przedzwonię do domu". No to sobie poszedłem spać bo to pewnie trochę minie. Rano dostaję sms'a, że starsza Sołtysa cały dom przeszukała i inne są ale mojego nie ma. No dobra, która cholera z mojej grupy zawędziła mi indeks? Puszczam maila zaczepnego na grupę dyskusyjną. Cisza. No dobra, to drugi mail.

  • Sami odbieraliśmy czy ktoś nam odbierał?
  • Sami.
  • Grrrrr! Kto do $@#$@# @#$@#$@# podwędził mi indeks. No jak ja mam na 5 roku odtwarzać wpisy to ja dziękuję...

"Lekko" zaczęło mnie już nosić. Przebłysk świadomości i kolejny telefon do domu.

  • Mamo, a ja Ci w tym semestrze pokazywalem indeks?
  • Nie...
  • Eeeee, aaaha...

Hmm, mam dziwne przeczucie. Zrobiłem szybki wyskok na uczelnię do dziekanatu. Tiaaa, skutki sklerozy i rozpoczynania poszukiwań od dupy strony to pół powiatu postawione w stanie gotowości. A indeks sobie spokojnie leżał w przegródce od wakacji i czekał grzecznie na mnie aż go raczę odebrać :]

Pozdrawiam, Wasz Poszukiwawywewiwujący

Kategorie: Studia i nauka, Z życia wzięte

STMicroelectronics

22 lutego 2005, 16:50:49

Bycie studentem uczelni technicznej ma swoje plusy, a już zwłaszcza na 5 roku. Czytasz w prasie specjalistycznej ogłoszenie o seminarium i trzema magicznymi skrótami "PG, ETI, SSE" otwierasz sobie drzwi czterogwiazdkowych hoteli gdzie specjaliści z wielkich korporacji elektronicznych czekają na Ciebie aby przekazać Ci w miłej i kulturalnej atmosferze najnowsze swoje osiągnięcia. Tak też i dzisiaj lokaj otwierał drzwi w Hotelu Haffner abym razem z grupką kilku znajomych z roku mógł zapoznać się z technologiami opracowanymi przez STMicroelectronics.

Ale nie samo miejsce jest ważne. Wielkim zaskoczeniem była dla mnie wiedza inżyniera aplikacyjnego, który to seminarium prowadził. Słowem wyjaśnienia: inżynier aplikacyjny to taka bestia, która przechodziła przez wszystkie kolejne etapy kariery konstruktorskiej, że wreszcie posiadła tak szeroką wiedzę w tej dziedzinie, iż jest w stanie usiąść przy telefonie czy też obok klienta firmy i w ciągu kilku minut rozwiązać dowolny problem konstrukcyjny. Tacy ludzie budzą szacunek swoją wiedzą praktyczną jak też i teoretyczną, bez której nie byłoby praktyki. Jednocześnie taka osoba potrafi przez 4h prowadzić seminarium dla osób, które takiej wiedzy nie posiadają (np. taki leszczyk jak ja :D ) i zrobić to w taki sposób, że wszystko od początku do końca staje się zrozumiałe. Czemu ja takich wykładowców nie mam u siebie na uczelni jak ci inżynierowie aplikacyjni? I tak po dniu dzisiejszym pojęcia, takie jak Wi-Fi, Bluetooth, PLC, xDSL, DALI, SecuTel, o których gdzieś coś tam słyszałem przestały być dla mnie czarną magią a stały się rzeczami, które rozumiem jak działają, jak je wykorzystać, jakie są z nimi problemy itd. itp.

A po seminarium piękne panie zapraszają na lunch do hotelowej restauracji. Nie ma jak się objeść po wysiłku umysłowym smacznymi daniami z raczej niecodziennej kuchni. Sypki biały i czarny ryż, wspaniała ciepła ryba z cytryną i smakowitymi dekoracjami. Potem dwie wyprawy do szwedzkiego stołu z zimnymi przekąskami zakończone powrotem z pełnym talerzem, żeby chociaż posmakować wszystkiego co przygotowali. Cały zaś lunch zakończyć należy kilkoma kawałkami ciasta. A wszystko to w klimatycznie urządzonej sali z biegającymi po niej kelnerkami o nogach aż do szyi.

To kiedy ja mam następną konferencję? Aaaa, już za dwa dni, w Hotelu Hevelius :)

Pozdrawiam, Wasz Marzący-O-Byciu-Aplikacyjnym

Kategorie: Studia i nauka, Z życia wzięte

Mniam

03 lutego 2005, 08:34:11

"Thanks for your interest in the 2005 M16C Renesas Design Contest.

Your request for a SKP32C84 has been received and is being processed by the Renesas Import/Export compliance group."

Moje cacuszko za free już sobie do mnie jedzie. Będzie pysznie :] A teraz zaczynamy marzyć o 5000$ nagrody :D

Pozdrawiam, Wasz Renesasujący

Kategorie: Hardware i software, Studia i nauka