Nic za darmo

28 kwietnia 2005, 22:41:11

No właśnie, wczoraj po raz kolejny przekonałem się, że nie ma nic za darmo i często ktoś robi niby coś dla Ciebie ale tak naprawdę chodzi tylko o własne korzyści. Nie, żebym się tam tym przejmował - normalka :) A więc po kolei. Przedwczoraj dostałem telefon od pewnej osoby w sprawie rewelacyjnej oferty pracy przy projekcie internetowym. Wiedział ktoś jak trafić do mnie bo się zainteresowałem z miejsca. Toteż i wczoraj udałem się do "chińskiej dzielnicy" w Gdyni na umówione spotkanie. Docieram sobie na miejsce i jako, że mam jeszcze sporą chwilę czasu to idę pobuszować w dalszej części ulicy. Wracam za chwilę z powrotem i zza łuku słyszę czyjś znajomy głos, a nawet więcej głosów. Co jest grane? No tak, trójmiejska banda z Blehny zjawiła się w pełnej gotowości. Chwila zagwozdki pod tytułem "Zaraz ale na dzisiaj żadne Blehna Party nie jest umówione więc co jest grane?". Jak się okazało cała nasza grupka została zaproszona przez tę samą osobę. No nic, wchodzimy do "dzielnicy", ładujemy się do sali konferencyjnej i czekamy razem z dwoma dziewczynami, które tę naszą grupę zorganizowały. W końcu przychodzi gościu, który będzie prowadzić prezentację. Zaczął przed nami roztaczać wizję standardowego życia jakie pewnie nas czeka i nowego życia jakie on proponuje. Wizja, w której zaczynamy od oszczędzania miesięcznie 10 złotych, a po krótkim czasie (kilka lat) stajemy sie osobami zarabiającymi 100.000€ miesięcznie nie ruszającymi nawet palcem i wygrzewającymi się przez większość czasu na Hawajach. Po chwili przekonujemy się, że mowa o tzw. systemie drabinkowym, w którym zarabiamy dzięki pracującym na nas zwerbowanym osobom, a na koniec pada magiczne słowo "Amway". Więcej już chyba nie trzeba dodawać. Na szczęście dzięki swojej pracy w tepsie przez jakiś czas i odpowiednim szkoleniom miałem okazję nauczyć się robić "pranie mózgu" klientom. Tym razem ta wiedza przydała się by zobaczyć piękną grę psychologiczną prowadzącego i dwóch zapraszających dziewczyn. Normalnie klasyka, aż mi się gęba śmiała na tej prezentacji przy wyłapywaniu kolejnych "haków" jak to się żargonowo w psychologii marketingowej nazywa. Roztoczenie wizji naszej wyjątkowości, gdyż starannie się selekcjonuje zaproszone osoby, podbijające autorytet przyznawanie się do błędów, techniki zaciekawienia klienta poprzez pozorne nieprzymuszanie go do żadnej decyzji a nawet odciąganie go od natychmiastowej decyzji, obecność podstawionego "ducha" na sali, który ma za zadanie granie normalnie zaproszonej osoby odpowiadającej na pytania prowadzącego w taki sposób, żeby wyglądać na osobę przekonaną do systemu to tylko kilka rzeczy, które dały się wyłapać na w sumie krótkim spotkaniu. Na koniec aż mnie kusiło, żeby to publicznie wszystko powiedzieć ale jakoś się powstrzymałem, w sumie to nie wiem czemu... no, nieważne. W każdym razie ubaw miałem niezły :) A po spotkaniu, jako, że sporo nas było znających się osób padła propozycja wyjścia "na jedno" piwo :D Wróciłem o 2 w nocy :) Przynajmniej imprezka się udała. No, gdyby jeszcze rano tak głowa nie bolała :) Ale już wyzdrowiałem :)

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje, Rozrywka, Z życia wzięte Trackback URL

Dodaj komentarz do “Nic za darmo”

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.


Formatowanie markdown włączone (składnia Markdown).

Przykłady: *em* | **strong** | [Opis linka](http://jogger.pl/) | > cytowana treść