60 - 90 minut
Czyli o znaczeniach wyrażeń czasowych raz jeszcze:
"Jedna rozgrywka trwa 60-90 minut"
Ale po kolei. Wczoraj miałem ambitne plany posiedzenia wieczorem nad dyplomem. Na planach oczywiście się skończyło w momencie gdy kumpel radośnie na gg zapytał co robię wieczorem. Dopóki nie powiedział o co biega, to nawet twardo stałem przy swoim postanowieniu. Jednak jak usłyszałem magiczny tekst "Kupiłem pudełko z Warcraftem [czemu mi uparcie wczoraj po głowie chodził Warhammer? :/] i chciałem przetestować..." to moje plany się skończyły :D Tak więc szybkie wszamanie obiadu, kumpel na rower i do mnie, łapanka na jeszcze jednego chętnego i rozkładamy u mnie na łóżku planszę, jednostki, karty, kostki, miasta i całą tę resztę oprawy graficznej :) Każdy z nas pierwszy raz w to grał, więc instrukcje w PL i ENG kursowały tylko między nami. A ile błędów porobiliśmy na początku, ile fatalnych posunięć, ile zapomnianych ruchów to głowa mała :) W każdym razie jak usiedliśmy o 20 wieczorem, to skończyliśmy o 4 nad ranem i zagraliśmy... 2 rozgrywki (60 - 90 minut :P). Nie ma co, planszówka jest wprost rewelacyjna i tylko podziwiałem miny mojego współspacza (niegrającego w nic) jak mu się pokój zaludnił elfami, orkami, nieumarłymi czy okrzykami wojennymi (w tym klimacie też szedł spać :D) ale on już dawno uważa, że ja jestem dziwny :) No, a na niedzielę jak się uda zebrać ekipę planujemy zagrać w Game of Thrones :)
Kategorie: Przemyślenia i obserwacje, Rozrywka, Z życia wzięte Trackback URL

Dodaj komentarz do “60 - 90 minut”