Niepokonany

09 maja 2005, 00:44:02

Dzisiaj graliśmy przez 8h w kolejną planszówkę "Game of Thrones". To było 8h ciężkiego myślenia gorszego czasem niż niejedno zakuwanie do egzaminu, gdyż w tej grze w przeciwieństwie do Warcrafta wszystko zależy od strategii, a nie od kostek :) Przydomek "Niepokonany" należy się MAXymilianowi, który jest właścicielem tejże gry, rozegrał już przez ponad pół roku kilkanaście partii i za każdym razem wygrywał. Pierwsza partia poszła w tempie ekspresowym w 3h, zakończyła się zwycięstwem oczywiście MAXymiliana. Graliśmy w trójkę i ja plus początkujący pedro nie zaskoczyliśmy, że przy minimalnej liczbie graczy na planszy idzie rozwinąć się naprawdę w tempie ekspresowym. Te 4 rundy (na 10 możliwych), w których MAXymilian nas rozłożył to była nasza totalna porażka, a jego rekord w ilości tychże rund potrzebnych do zwycięstwa. Z pierwszej porażki wynieśliśmy dodatkową naukę - nie tłuc się między sobą, tylko od razu w dwójkę od początku, wspólnie męczyć MAXa. Dodatkowo trochę niefortunne jego trafienie rodu skutkiem czego znalazł się pięknie między nami i zaczęła się przepiękna, trwająca 5h partia. Wprawdzie zrobiłem 3 kardynalne błędy zaraz w 1 rundzie ale jakoś udało mi się je naprawić i w sumie na dobre mi one wyszły, bo pedro dzięki temu odrobinę rozrósł się i MAXymilian nim się zainteresował, a nie mną. Ale najpiękniejsza była 7 i 8 runda. Pedro praktycznie zmieciony (siedzi na 3 fortecach), a MAX i ja mamy po 6 (8 to zwycięstwo). I w tym momencie zaczyna się piękna dyplomacja, która jest sercem tej gry. MAX licząc na dwie potrzebne mu do zdobycia twierdze zaproponował mi sojusz w wyniszczaniu pedra licząc na to, że nie zauważę, że mi zostanie jedna twierdza, a jemu dwie. Zauważyłem, zauważyłem też, że jak uwierzy w sojusz, to odsłoni mi jedną swoją twierdzę. Udając dłuuugie zastanawianie się i głośno snując plany na zdobycie dwóch twierdz u pedra zgodziłem się. Postawiliśmy na planszy rozkazy, MAX zaatakował pedra, zdobył pierwszą fortecę, po czym zaliczył potężne zdziwko jak ja w trybie pilnym zerwałem sojusz i zamiast na północ podbiłem jego południową ziemię i wycofałem część swojej armii pod jedyną pozostałą neutralną fortecę (The Eyrie), do której nikt inny w tym momencie nie mógł dojść. Chwila napięcia, co pokażą karty wydarzeń w 8 rundzie. Odsłaniamy i już zacząłem kląć jak zobaczyłem kartę "Clash of Kings", a ja praktycznie bez władzy jestem. Na szczęście po chwili zauważyłem, że MAX ma jej tyle samo co ja, a pedro to nic nie ma :) Tak więc cała moja władza poszła na utrzymanie Żelaznego Tronu - w licytacji o Lennictwa i Wpływy na Dworze Królewskim nawet nie brałem udziału. Żelazny Tron mój, a Żelazny Tron oznacza, że jako pierwszy wykonuję ruch w turze. W tej sytuacji, gdy bez problemu zwyciężę wojska neutralne, żeby nie przedłużać pokazałem otwarcie jakie 2 rozkazy wyłożę. Reszty rozkazów ani ja, ani nikt inny nie musiał wykładać. 8 forteca moja, okrzyk radości dwóch kibiców i pedra (fajnie, jak tak 3 osoby Ci kibicują :D ) i MAXymilian wstający i gratulujący mi zwycięstwa. "Niepokonany" został pokonany :D Morda mi się do tej pory cieszy :) Warte tej chwili było 8h gry i moje całkowite padnięcie umysłowe po złożeniu planszy :)

Kategorie: Chwalipięctwa, Rozrywka, Z życia wzięte Trackback URL

Dodaj komentarz do “Niepokonany”

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.


Formatowanie markdown włączone (składnia Markdown).

Przykłady: *em* | **strong** | [Opis linka](http://jogger.pl/) | > cytowana treść