Pryszczerstwo
Definicja do zapamiętania:
Pryszczerstwo to zachowanie (nie muszę chyba mówić, że bardzo irytujące) polegające na propagandowym nawoływaniu do uznania/przyjęcia/używania/instalowania jedynego, prawidłowego, niezniszczalnego, fantastycznego... (chyba już wiesz o co mi chodzi ;-) ) systemu operacyjnego jakim jest Linux. Śmieszne, prawda?
Definicja wyczytana w poście autorstwa input na apcoh'u.
Muszę przyznać, że definicja jest równie trafna jak rzeczywiście irytujące jest zachowanie ww. "pryszczersów".
±
Komentarze do wpisu "Pryszczerstwo":
1.
27 maja 2005, 22:46:23
Nikt się nie zastanawiał nad tym, że Pryszcze chcą pomóc biednym niewolnikom wind? Przecie to nic innego jak pomoc charytatywna! Moglibyśmy się na nich wypiąć d*** i by pracowali wśród tysięcy wirusów i błędów krytycznych.
2.
27 maja 2005, 22:58:03
A czy Pryszczersy zastanowiły się czy "biedny użytkownik windy" ma na to ochotę? Bo ja czasami odnoszę wrażenie, iż rzeczywiście jest to pomoc charytatywna, tyle że... niechciana. Taki Pryszczers usłyszy gdzieś, że linuks jest "trendi" więc dalej wygrzebać parę GB miejsca na partycję, zainstalować pierwszą z brzegu dystrybucję i dalej uprawiać propagandę, że linuks jest dabest, winda sux, ten kto używa windy to niewolnik i rzadziak, a oni sami są Narodem Wybranym Używającym Linuksa co uprawnia ich do misji zbawiania świata.
3.
28 maja 2005, 00:45:30
Definicja może i dobra, ale nijak się ma do nazwy. Pryszczerstwem możnaby nazwać setki innych czynności i by równie dobrze (kiepsko) pasowało.
4.
28 maja 2005, 08:20:38
Tacy ludzie to szpanerzy i lamerzy i w ogóle są do d., bo robią to po to, żeby udowodnić komuś, że oni są lepsi. A my chcemy udowodnić, że to system jest lepszy i że przy odrobinie pomyślunku można zaoszczędzić czas. Na to każdy ma ochotę, tylko wszyscy myślą, że to strasznie trudne i że trzeba tygodnie poświęcać na naukę.
5.
28 maja 2005, 11:54:57
Nie można jednoznacznie zaszufladkować, że Linuks zawsze jest lepszy. Do pewnych zastosowań niestety nie nadaje się. Mogę to powiedzieć na własnym przykładzie: kształcę się w zawodzie, w którym najczęściej pracodawca wymaga ode mnie znajomości Protela albo M$ Visual Studio. Niestety, ale uruchomienie któregokolwiek z programów (zwłaszcza Protela) pod Linuksem jest albo niemożliwe albo wymaga nie wiadomo jakich zasobów w kompie. Mam przykład kumpla, który bije pokłony przed Linuksem i też jest w tym samym zawodzie co ja. On przy zdecydowanie lepszym kompie niż mój na Linuksie tylko w kółko klnie bo mu się muli, zacina, wywala błędy a ja sobie spokojnie, bez nerwów rysuję schematy i płytki. I co, który system jest lepszy dla mnie?
6.
28 maja 2005, 13:25:04
Zmień zawód :P Zostań polonistą, Windowsa wyrzuć, a Linuksa używaj do sprawdzania poczty :) Ewentualnie, pracodawcy powiedz, że śmieci nie będziesz używał i niech Gentoo zainstalują i będziesz się w kopmlikacje różnych pakietów bawił, a jak Ci się zudzi, to zawsze po sieci można w FreeCiv popykać :)
7.
28 maja 2005, 14:22:56
Zdecydowanie najlepsza propozycja :D
8.
28 maja 2005, 14:23:53
A swoją drogą to ciekawe czemu nie dostałem powiadomienia via rss o nowym komentarzu... ciekawe...
9.
29 maja 2005, 01:27:07
Bo jogger nie jest idealny, jak wszystko. A z pracodawcą, to po prostu wina tego, że tworzone są programy tylko pod jedną platformę, a jeśli jest coś pod inną (czytaj: nie pod Windows), to działają gorzej, lub w ogóle. Ja osobiście, choć jestem zwolennikiej Linuxa, uważam M$ Office za najlepszy pakiet biurowy, tylko szkoda, że nie działa pod Linuchem (z wiadomych przyczyn)...
10.
29 maja 2005, 08:25:28
I tak będzie dopóki oprogramowanie pod Linuksa będzie próbą odtworzenia programów spod Windowsa. Niestety o wyborze konkretnego systemu przez danego usera będzie bardzo często decydować funkcjonalność kombajnów jakie mu są w danej chwili potrzebne, a klony wiadomo zawsze będą mieć ją mniejszą (pierwsze z brzegu przykłady: OpenOffice, GIMP, odpowiedniki Matlaba czy Mathcada). Dopóki tak dobrych kombajnów nie będzie pod Linuksem, dopóty pewna grupa ludzi na niego nie przesiądzie się. Tak nawiasem, to żeby oddać sprawiedliwość linuksowym kombajnom to np. siostrzana mi mikroelektronika cała siedzi na Linuksie z powodu braku oprogramowania pod windę. To właśnie rewelacyjny pakiet Magic + kilka innych do projektowania układów VLSI z tamtej działki zmusiły mnie niejako do zapoznania się z tym co to za zwierzę ten linuks :D Także chociażby na przykładzie mikroelektroniki można powiedzieć, że jest nadzieja dla Linuksa :)
11.
29 maja 2005, 08:37:16
>o wyborze konkretnego systemu przez danego usera będzie bardzo często decydować funkcjonalność kombajnów jakie mu są w danej chwili potrzebne
Raczej 'jakie wydają mu się potrzebne'. Po co wszystkim naokoło po domach Office (obojętnie MS czy Open czy Star), jak mało kto biuro prowadzi?
Mało komu jest tak naprawdę potrzebny _jakikolwiek_ kombajn, a jeszcze mniej osób by korzystało z niego na tyle, żeby odczuć brak jakichś opcji w tzw. 'klonach'.
12.
29 maja 2005, 09:16:41
To inna sprawa z tym "wydawaniem się". Tyle, że jeśli chce się, żeby Linuks zyskał użytkowników to takie ich podejście też trzeba uwzględnić. Co do odczuwania zaś braku opcji w "klonach" jest jedno małe ale. Nie odczuje braku opcji przykładowo w OpenOffice ktoś dla kogo jest to pierwszy w życiu obsługiwany pakiet biurowy. Znacznie gorzej jest z osobami przesiadającymi się. Takiej osobie wystarczy brak jednej nawet opcji, do której jest przyzwyczajony, żeby rzucić cały pakiet w cholerę (sam tak miałem). A tak nawiasem, to nie zgodzę się z tym, że Office jest potrzebny tylko tym, którzy biuro prowadzą. Ja nie prowadzę, a korzystam z niego na codzień :P
13.
29 maja 2005, 09:41:51
Wątpię, żeby moim marzeniem było aby linuks uzyskał użytkowników, którzy durne docipy będą wysyłać pocztą zamiast w .doc to w .sxw.
Co do osób przesiadających się, to nie odczuwają one raczej braku opcji, ale różnice w menu. Bo to jest główną różnicą przy wspomnianych przez Ciebie kombajnach.
Swoją drogą, do czego używasz codziennie Office\'a?
14.
29 maja 2005, 10:05:40
Czyli mamy konflikt interesów. Z jednej strony chcemy, żeby rozpropagować linuksa jako bezpieczny system powszechnego użytku, a z drugiej strony nie chcemy by go używali użyszkodnicy wysyłający dowcipy w .sxw. Niestety ale nie da się załatwić obu tych "zachcianek".
Różnice w menu odczują osoby, które używają znikomy procent funkcji (tacy właśnie wysyłający dowcipy) i ci być może jednak się najszybciej do nowego pakietu mogą przekonać - o tym zaś jednak nie marzysz jak napisałeś sam. Jednak osoby używające pakietów w sposób bardziej zaawansowany (podejrzewam, że tych chciałbyś widzieć na linuksie) dostrzegą jednak coś więcej niż różnice w menu bo mimo najszczerszych chęci nie będą mogli czegoś wykonać, takie osoby odejdą i ciężko będzie je namówić do powrotu "bo teraz już jest lepiej".
A Office'a używam codziennie do pisania sprawozdań, czytania pewnej części dokumentacji technicznej (nie wszystko jest w .pdf), tworzenia prezentacji, pisania pracy magisterskiej, prowadzenia Księgi Rekordów w pewnej grze internetowej - to pierwsze z brzegu przykłady, myślę, że znalazłoby się więcej.
15.
29 maja 2005, 10:38:02
Ja nie potrzebuję 'systemu powszechnego użytku' - mi wystarczy taki status jakim sie ciesza uzytkownicy MacOsX.
Brakujących funkcji ZU nigdy nie zauważy. Będą one przeszkadzać jedynie profesjonalistom, a i to nie wszystkim. A to jest dość znikomy procent wszystkich użytkowników.
A co do Twojego używania Office'a, to potwierdza moje podejrzenia. Ty go używasz, mimo że go eni potrzebujesz. To jest właśnie jak kombajn przy pracy gdy wystarczy kosiarka.
czytanie dokumentacji technicznej - wystarczy jakis doc2html
pisanie pracy magisterskiej - AbiWord, MS Works
prowadzenie księgi rekordów - podejrzewam, że to sie opeira na arkuszach kalkulacyjnych, w takim razie MS Works
a co do tworzenia prezentacji, to się nie będę wypowiadał, ich sensowność to dla mnie zupełnie inny temat ;)
16.
29 maja 2005, 12:32:41
> Brakujących funkcji ZU nigdy nie zauważy. Będą one przeszkadzać jedynie profesjonalistom
Rozumiem, że nie zależy Ci na tym, żeby profesjonaliści zasilili szeregi linuksowców?
> Ty go używasz, mimo że go eni potrzebujesz.
Nie powiem, ciekawa definicja :D Jakbym nie potrzebował to bym nie używał :P Może mi napiszesz w takim razie w jakim przypadku widzisz potrzebę użytkowania Office'a?
Dla mnie bezsensem jest instalowanie 50 różnych programów, co właśnie mi zaproponowałeś, z których każdy trzeba jeszcze skonfigurować, jeśli mam do wyboru kombajn, który zapewnie mi w zintegrowany sposób wszystko to czego potrzebuję, a że i trochę więcej to szczegół - za wygodę przeżyję te kilkadziesiąt niepotrzebnie zajętych MB i gąszcz pozycji w menu. Przy Office może jeszcze nie jest to tak widoczne, ale spróbuj zaprojektować od podstaw porządnie, szybko i w grupie jakiś system elektroniczny bez użycia kombajnu wspomagającego wszystkie etapy projektu - ja takich osób nie znam. I przede wszystkim, nie mam czasu na to, żeby godzinami siedzieć i coś konfigurować, wolę zająć się czymś pożyteczniejszym - a niestety, zauważyłem, że i w linuksie i sporej części oprogramowania na niego takie marnowanie czasu jest potrzebne.
> a co do tworzenia prezentacji, to się nie będę wypowiadał, ich sensowność to dla mnie zupełnie inny temat ;)
Ktoś wpadł na pomysł, pomysł na prezentację przyjął się, jest wykorzystywany przez dużą liczbę osób, także jak dla mnie pomysł bardzo trafny zarówno pod wzgledem idei jak i marketingu (tu akurat M$ ma zdecydowaną przewagę nad linuksem moim zdaniem :P )
17.
29 maja 2005, 12:57:31
Różnicę między 'potrzebujesz', a 'używasz' łatwiej zauwazyć na innym przykładzie - są ludzie którzy jeżdżą samochodami terenowymi po mieście, co jednak nie znaczy, że aby po nim jeździć potrzeba samochodu terenowego. Wystarczy zwykły osobowy.
Office przydatny jest w zastosowaniach biurowych (a po nazwie nikt by się nie spodziewał..) - _poważne_ operacje na arkuszach kalkualcyjnych. Tworzenie _rozbudowanych_ zarówno stylem jak i treścia dokumentów, współpraca _dużej_iloości_ dokumentów.
50 programów Ci podałem tylko po to, żeby pokazać Ci, że jest 50 sposobów wykonywania Twoich zadań. Jest też jeden program, który nadaje się do nich wszystkich - MS Works, jesli zależy Ci na podobnym interejsie i łatwiej współpracy między różnymi typami dokumentów. Zajmuje kilkadziesiąt mega, a nie kilkaset i ma wszystkie podstawowe opcje, których używa ZU w Officie.
Jeśli projektujesz od podstaw, porzadnie, szybko i w grupie ukąldy elektroniczne to podpada pod profesjonalne oprogramowanie. Czyli właśnie ten niewielki odsetek użytkowników, którzy rzeczywiście korzystają w pełni z posiadanych możliwości.
Nigdzie nie napisałem, że nie chcę profesjonalistów z Linuksem, ale jedynie, że kombajny nie są potrzebne _zwykłym_użytkownikom_, a więc nie są kluczem do przekonania _tłumów_ do linuksa.
A co do prezentacji - http://www.cnn.com/2003/TECH/ptech/12/30/byrne.powerpoint.ap/
18.
29 maja 2005, 18:04:56
Linux trendy?
To wyście nie wiedzieli że ostatnio modne są torebki z nadrukiem pingwina i perfumy w czerwonym flakoniku z logiem debiana? :>
A pryszczersów pozdrawiam. Są równie uroczy jak jellonki. A czasami też nimi bywają :)
Dodaj komentarz: