Zahcon 2005

No to sobie pojechałem do Torunia na Konwent Miłośników Fantastyki Zahcon 2005. Też nie miałem kiedy złapać choróbska jak na dwa dni przed tyle czasu oczekiwanym wyjazdem, do którego odliczałem kolejne dni. No, ale niestety, z cieknącym nosem, opuchniętym do granic możliwości gardłem i gorączką raczej nie będę się nadawał do nocowania w śpiworze po zimnych Fortach. A jak sobie jeszcze poczytać Informator to jeszcze bardziej robię się zły jak widzę jakie atrakcje mnie ominą...

Arrrrghhh!

Ostatnie wpisy w indeksie

Dzisiaj udało mi się pobić rekord w szybkości zdobycia wszystkich wpisów do indeksu. Godzina 13:10 staję w kolejce do dziekanatu po kartę egzaminacyjną. Godzina 13:25 wychodzę z kartą egzaminacyjną w ręku z dziekanatu. Godzina 13:35 ponownie kieruję kroki do dziekanatu z wypełnionym indeksem i kartą. Godzina 13:40 mówię "Do widzenia" babce z dziekanatu odkładającej indeks na półkę pt. "Do podpisania przez Dziekana".

Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się w ciągu pół godziny załatwić wszystkich wpisów z całego semestru ;) No dobra, przyznam się, skończyłem 10 semestr i wszystkie 3 wpisy zaliczyłem u jednej osoby, u swojego promotora :D

Ehhh, ciekawe kiedy zatęsknię za czasami gdy uzupełnienie indeksu potrafiło trwać nawet dwa tygodnie.

DND i "jellonki"

Tak się właśnie zastanawiam nad jedną rzeczą. Jakim trzeba być jellonkiem, żeby widzieć nie dość, że ustawiony status DND to jescze tekst "Pracuję - nie przeszkadzać!" i żeby zagadywać do takiej osoby ze "sprawą nie cierpiącą zwłoki" (cudzysłowy umyślnie) lub tylko po to, żeby powiedzieć, że wcale się nie chce przeszkadzać i już się znika (nie, nie rozmawiałem z tą osobą 5 minut temu tylko 5 dni temu). Mam dziwne wrażenie, że im bardziej wskazujący na zajętość ustawi się status tym większa ilość ludzi specjalnie się do niego nie dostosuje. Ahh, zapomniałem, że napisałem w statusie o tym, że jedna osoba może poprzeszkadzać. Czyżby chodziło o to, że każdy chciał się przekonać czy jest tą jedyną osobą? Czy tak trudno się domyśleć czy się kwalifikuje pod bycie tą jedyną osobą czy też nie? Normalna przekora ludzka czy jellonkowatość? Czy może przeświadczenie o byciu najważniejszą osobą na świecie? Ja nie wiem, wiem tylko, że w ciągu 15 minut zamknąłem 7 okienek bez odzywania się słowem. Tak zgadzam się, zamknięcie okienka bez odezwania się jest chamskie - tak samo jak chamskie jest przeszkadzanie komuś zajętemu i kto sobie nie życzy przeszkadzania. Może jednak się ktoś dzięki temu nauczy, że "pracuję, nie przeszkadzać" oznacza "pracuję, nie przeszkadzać", a nie "zwalajta mi się wszyscy na jabbera bo mam kupę wolnego czasu do przegadania i zajmowania się Waszymi super-hiper-nie-cierpiącymi-zwłoki sprawami".

Przepis na wygranie biletów na koncert Stinga

Oto oryginalny, sprawdzony przepis na uzyskanie niewielkim nakładem pieniężnym biletów na koncert Stinga w Warszawie:
  1. Bierzemy telefon znajdujący się w sieci Idea i przygotowujemy sobie na nim gotowego do wysłania pod numer 71501 SMS'a z tekstem "STING".
  2. Ściągamy i uruchamiamy programik TClock i za jego pomocą synchronizujemy zegarek komputerowy z np. ntp.task.gda.pl.
  3. Robimy pierwszą próbę wysyłając przygotowanego wcześniej SMS'a o pełnej godzinie.
  4. Jeśli trafiliśmy i otrzymaliśmy SMS'a zwrotnego z gratulacjami wygrania zaproszeń to mamy problem z głowy i przechodzimy do punktu 6.
  5. Przed każdą pełną godziną wysyłamy SMS'a konkursowego za każdym razem wysyłając go o 3 sekundy wcześniej przed pełną godziną niż poprzednim razem. Ciąg godzin wysyłania może wyglądać na przykład tak: 12:00:00, 12:59:57, 13:59:54, 14:59:51, itd. Jeśli za którymś razem otrzymamy SMS'a zwrotnego, na którym godzina wysłania jest xx:59 to znak, że cofnęliśmy się za daleko od pełnej godziny ale że jesteśmy już blisko i należy zacząć dodawać po 1-2 sekundzie. Punkt ten powtarzamy do skutku czyli do otrzymania SMS'a o treści: "Gratulujemy, otrzymujesz podwójne zaproszenie na koncert STINGA! Dowiedz się, gdzie możesz odebrać bilety - wyślij SMS o treści INFO pod numer 71501." W moim przypadku była to godzina wysłania: 16:59:45 więc można spróbować wziąć ją jako godzinę odniesienia i od analogicznej zacząć testy.
  6. Wchodzimy na stronę Orange.pl i zamiast sugerowanego wysyłania SMS'a znajdujemy sami miejsce gdzie możemy odebrać nasze podwójne zaproszenie.
  7. Odwiedzamy ze swoim telefonem oraz dowodem osobistym znaleziony punkt Orange, ucinamy sobie pogawędkę z dwiema paniami, w trakcie której wysyłają one na nasz telefon kod potwierdzający, spisują nasze dane z dowodu, a następnie wręczają z uśmiechem dwa bilety.
  8. Spotykamy się 24 września w Warszawie na Służewcu. ;)

Algorytm przetestowany w praktyce. Kumpel na w sumie 9 prób na dwóch komórkach zdobył dwa podwójne zaproszenia, ja za 6 razem robiąc próby na jednej czyli koszt biletów w moim przypadku to 7.32 PLN (3.66 za sztukę)

Powodzenia ;)

Problem z małym a z ogonkiem

Od kilku godzin i dwóch resetów kompa mam mały problem z klawiatura (<= tu jest ten problem). Nagle w trakcie pisania stronki coś mi się pomyrdały klawisze, coś mi się w windzie pouruchamiało i straciłem możliwość pisania małego "a z ogonkiem". Wszystkie pozostałe polskie literki mi działaja (<= ekhem). Nawet duże "a z ogonkiem" działa. O, proszę jak ładnie działa: ĄĄĄĄ :) Tam gdzie było mi to potrzebne to sobie skopiowałem tę literkę i zamiast niej naciskałem "shift+ins" przez co po raz pierwszy odczułem jak często piszemy słowa z małym "a z ogonkiem". Gorzej jak chciałem coś innego skopiować, to potem musiałem tej mojej zguby szukać, żeby ja (<= o widzicie, znowu jej nie ma :D) na nowo skopiować ;) Myślałem, że po restarcie kompa wróci ale nie, nie ma jej nadal :/

Ja chcę moje "małe a z ogonkiem"! Proszę, wróć. Tęsknię...

[Dots & Boxes] Niesatysfakcjonujące zwycięstwo

Ehhh, dziwni są ludzie :/ Była sobie pewna moja partia w Dots & Boxes z innym gościem. W trakcie rozmowy w czasie gry dowiedziałem się, że tak do mniej więcej dwudziestego ruchu gra na czuja z wyłączonym myśleniem. Trafiło mu się jednak w tej partii (11 ruch) takie zagranie, którym mnie wyjątkowo zadziwił bo odwrócił totalnie przewagę w grze na swoją korzyść i to tak, że nie miałem żadnej szansy na wyjście z tego. Jak się potem okazało nawet nie wiedział o tym ;). Od tego momentu grałem właściwie na zasadzie, że może zrobi błąd i jakoś się z tego wygrzebię. Gościu błędu nie zrobił za to w pewnym momencie wysłał mi "ultimatum", że jeśli wytłumaczę mu co zrobić, żeby być takim dobrym graczem w dotsy to on zrezygnuje z tej gry, mimo, że ma pewną wygraną bo nie chce zabierać mi b. dużej ilości punktów rankingowych. Rzeczywiście sporo by mi zabrał bo ja miałem 2095 pkt. a on 1669 (startuje się od 1500) ale nie w tym rzecz. Wytłumaczyłem mu, że w końcu zasłużył na to zwycięstwo i jak najbardziej mu się należą punkty. Napisałem mu też, że nawet i bez rezygnacji z gry dam mu przewodnik strategiczny bo zależy mi na tym bym miał więcej wymagających przeciwników, zwłaszcza z Polski, co zresztą w tym samym PMie zrobiłem. I co gościu robi? Rezygnuje z gry... Jakoś wyjątkowo niesatysfakcjonujące mnie zwycięstwo, dużo bardziej bym się z przegranej ucieszył. Szkoda tylko, że nie przeczytałem jego PM'a z "ultimatum" przed zrobieniem przeze mnie kolejnego ruchu bo sam bym zrezygnował.

No dobra, koniec smęcenia, jak notka o dotsach to standardowo muszę się czymś pochwalić bo inaczej nie byłbym sobą :D
  • Drugie miejsce w światowym rankingu tej gry na LittleGolemie. Już tylko 51 pkt. dzieli mnie od 1 miejsca ;)
  • Rewelacyjne rozpoczęcie V Mistrzostw w Dots & Boxes wygraną przeze mnie partią z p_a_k_o, kumplem ze studiów, który pokazał mi tę grę. Wynik partii nie był wiadomy praktycznie do ostatniego ruchu, zwłaszcza, że po obydwu stronach były drobne błędy, które mimo to za każdym razem przeważały szalę zwycięstwa. A partia tak bardzo cieszy bo jest to moja pierwsza wygrana z nim ;)
A i tak wyzwaniem na długi okres czasu zostanie pokonanie michaela z Belgii, niekwestionowanego Mistrza tej gry.

Kretyn

Wpisujemy słowo "kretyn" do google i patrzymy kto jest na drugim miejscu (na pierwszym to wiadomo). Jak ktoś zna tego człowieka to wyjątkowo się z tym zgodzi :D Ot, siła pozycjonowania :D

Rodzinne zdjęcie Polaków

Dzisiaj zostało opublikowane "Rodzinne Zdjęcie Polaków w XXV Rocznicę Solidarności" wykonane przed koncertem Jean Michel Jarre'a 26 sierpnia 2005 roku na terenie Stoczni Gdańskiej. Nawet jakoś się tam znalazła moja ostrzyżona na pałę, brodata morda wystająca z czarno-czerwonego polara na prawo-dół od różowej blondynki :D

"Krótki przegląd poszukiwaczy mieszkań" by Draakhan Geographic"

Przez kilka dni miałem przyjemność znaleźć się po drugiej stronie barykady ogłoszeniowej. W wynajętym przez nas mieszkaniu mieliśmy wolny jeden dwuosobowy pokój więc trzeba było go odstąpić komuś, oczywiście nie za darmo :). Zaczęliśmy umieszczać ogłoszenia na trojmiasto.pl dzięki czemu miałem okazję przyjrzeć się wszelkiej maści kandydatom na współlokatorów.

Umawiacz
Pierwszy odebrany telefon i jak się okazuje od razu mamy interesujący okaz, który później okazał się przedstawicielem gatunku Umawiacz. Nie bardzo pasowała mu wizyta w ten sam dzień bo musiał dojechać więc umówiliśmy się na następny dzień wieczorową porą. Nadeszła umówiona godzina i po Umawiaczu ani widu, ani słychu. Zadzwonił nazajutrz tak jakby dzwonił na jakieś nowe ogłoszenie (zapomniał?) i dalej dopytywać się o to samo co wcześniej. Umówił się tym razem nawet na ten sam dzień i to nawet za godzinę. Myślicie, że go zobaczyłem? Nie, ja go usłyszałem znowu wieczorową porą i... znowu dopytującego się o to samo. Chciał się umówić :) Na moje stwierdzenie, że już trzeci raz dzwoni na to samo ogłoszenie, umawia się i ani razu nie stawił się o umówionej godzinie nasz Umawiacz zaliczył zdziwko, że go skojarzyłem po numerze telefonu (eh, te robione przeze mnie notatki kto i o której... :D) ale obiecał, że tym razem na pewno jutro będzie. Taaa, jaaaaasne, był, uhmmm... :)

Błądząca
"A jaka to dzielnica?" (nie było w ogłoszeniu? dziiiiwne... :D) "A jak tam dojechać? A ile czasu zajmuje dojście do [tu wstawić listę miejsc]". Powiedzmy, że te pytania można uznać za normalne nawet. Pół godziny przed umówioną godziną dostaję jednak telefon od Błądzącej, że "jest pod McDonaldem i nie wie co dalej". Wyjaśniłem jej po kolei z najdrobniejszymi szczegółami drogę jak dotrzeć do mojego mieszkania. Pominę milczeniem brak znajomości większych ulic Gdańska takich jak np. Jaśkowa Dolina u studentki 3 roku czegoś tam na UG... Ale to jeszcze nie koniec zmagań biednej niewiasty ze strasznymi gdańskimi ulicami. Kilkanaście minut później odbieram kolejny telefon od niej "Bo ona dojechała do pierwszego dużego skrzyżowania, o którym jej mówiłem, jest pod Carrefourem i nie może znaleźć Wileńskiej". Tu już nie wytrzymałem, brechnąłem w telefon - żeby dotrzeć pod Carrefoura jadąc Jaśkową Doliną trzeba przejechać przez co najmniej 3 duże skrzyżowania :D No nic, wytłumaczyłem sierotce jak wrócić. Po moim brechcie w telefon nie odważyła się więcej zadzwonić do mnie. Na szczęście jakoś po ponad pół godzinie usłyszałem jej głos w domofonie :) Podsumowując: fanka survivalowego poruszania się w dużym mieście bez mapy :D

Zdecydowany
- "Ekstra pokoik, to ja wezmę go razem z kolegą. Kiedy możemy się wprowadzać?"
- "Jak podpiszemy umowę i dostanę do ręki kaucję oraz opłatę za wrzesień za Was dwóch".
Tu wręczam mu do ręki umowę, gościu czyta i na koniec stwierdza:
- "To ja w takim razie idę po kolegę, wybierzemy kasę i za jakieś pół godziny będziemy, żeby podpisać umowę. Ale my już to na 100% weźmiemy więc możesz mówić, że ogłoszenie jest nieaktualne."
Wyszedł, słuch po nim zaginął, ogłoszenie nadal pozostało aktualne...

Wzorowi
Na wyróżnienie zasługuje jedna para przedstawicieli gatunku Wzorowych, która dzwoniąc do mnie nie dopytywała się o to co było napisane już w ogłoszeniu i umówiła się na konkretną godzinę na następny dzień. W umówiony dzień dwie godziny wcześniej sami z siebie zadzwonili, żeby potwierdzić że na pewno będą. Jak groziło im, że się spóźnią to dostałem telefon z informacją, że będą za jakieś 10 minut bo jeszcze szukają mojego bloku. Po obejrzeniu mieszkania powiedzieli jasno, że chcą jeszcze obejrzeć kilka lokali ale do wieczora dadzą znać co i jak. Zadzwonili i mimo, że zrezygnowali z naszego pokoiku to pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Pełny respekt dla tych państwa.

Z szaloną mamą
Dzień kolejny. Tym razem odzywa się dwóch prawie że studentów (zaczynają od października). Przyjezdni, z Elbląga (w tym wypadku jakoś wyjątkowo cieszyłem się, że to nie samice noso... tfu, dziewczyny), umówili się na dzień następny. Pod względem umawiania się, konkretności to na dobrą sprawę można zakwalifikować ich do gatunku Wzorowi. Dobrą ich cechą, znaczy dla mnie dobrą, nie dla nich, było to, że byli podatni na działania marketingowe: "Tak, ogłoszenie jest jeszcze aktualne" (do telefonu), "Na dzisiaj jestem jeszcze umówiony z trzema innymi osobami na oglądanie pokoju", "Tak, dużo, praktycznie co 15 minut telefon dzwoni", "Umowę wynajmu podpiszę z tym kto mi pierwszy do ręki zapłaci kaucję i opłaty za wrzesień" - kilka takich tekstów i nasze okazy zdecydowały, że nie będą już nic więcej oglądać i jadą po kasę do domu (kto idzie załatwiać wynajęcie czegokolwiek bez grubego portfela lub kart?). Dotarli do domu i teraz do akcji telefonicznej wkracza szalona mama. Na początek miała parę pytań do wzoru umowy, którą im przekazałem. Pytania wyjaśnione, szalona mama nie miała zastrzeżeń i teraz zaczęła się tyrada:
- "Bo jaki jest sens gnać chłopaków tyle kilometrów po to tylko, żeby zapłacili pieniądze jak można zrobić to przelewem na konto lub przekazem."
- "Taki sens, że trzeba podpisać umowę, przekazać klucze i ja nic nie ryzykuję, że stracę kolejnych kilka dni zanim pieniądze dojdą i będę mieć pewność, że pokój jest już na pewno wynajęty, a nie że mnie ktoś zrobi w balona." - już nie chciałem szalonej mamie uświadamiać, że wysyłaniem pieniędzy na nieznane konto bez żadnej umowy w ręku to ona najbardziej ryzykuje.
- "Ale jak pan może nie wierzyć, przecież ja jestem szanującą się osobą, która pracuje w szanującej się publicznej instytucji i ma pan moje słowo, że bla bla bla i bla bla bla i ble ble ble i pla pla pla pla" - takiej paplaniny było chyba z 5 minut przy czym argumenty nie docierały do żadnej ze stron. Luz, nie ja płaciłem za rozmowę więc mogłem sobie pogadać :D
Ostatecznie uzgodniliśmy, że wpłaci na drugi dzień pieniądze na moje konto i dla szybkiego potwierdzenia prześle mi na maila skan dowodu wpłaty. Niech będzie, jeden dzień ewentualnego opóźnienia w wynajęciu przeżyję. Dwie godziny później telefon od drugiej, tym razi mniej szalonej, mamy drugiego z wannabe-studentów.
- "Razem z tą drugą panią uzgodniliśmy, że jednak przywieziemy panu pieniądze do Gdańska i na miejscu podpiszemy umowę." - hmm, czyżby jedna mama mniej naiwna sprowadziła drugą bardziej naiwną na ziemię? :D
Umowa podpisana, pokój zasiedlony, można spać spokojnie nie martwiąc się o wyciek kasy z powodu niewykorzystanego miejsca w mieszkaniu.

Spostrzegawcza
Wprawdzie pokój już dawno wynajęty ale jeszcze z rozpędu pojawiły się ogłoszenia w prasie.
- "Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia. Czy jeszcze aktualne?"
- "Dzień dobry. Nie, już jest nieaktualne."
Chwilę później.
- "Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia. Czy jeszcze aktualne?"
- "Dzień dobry. Tak samo jak 10 sekund temu nadal nieaktualne ale proszę próbować."
Tak, w "Anonsach" pojawiły się jedno pod drugim dwa ogłoszenia o takiej samej treści z numerem telefonu włącznie :) Blondynka?

A teraz pora na małe podsumowanie. W ciągu 5 dni miałem umówionych 17 spotkań. Na miejscu pojawiło się 7 kompletów chętnych na pokój przy czym oprócz Zdecydowanego nikt nie dotarł na miejsce o czasie. O spóźnieniu zostałem uprzedzony tylko w trzech opisanych tutaj przypadkach. Pozostałe 3 osoby nawet nie raczyły smsa wysłać, co dopiero mówić o zadzwonieniu, a spóźnienia wahały się w granicach 0.5h - 2h. Od żadnej z 10 pozostałych osób, które w ogóle nie przybyły, reprezentujących gatunek w przybliżeniu Umawiaczy, nie dostałem żadnej informacji, że odwołują spotkania... Taki trochę refleksyjny to fakt, zwłaszcza że wszyscy przedstawiali się jako studenci, że tylko w 3 przypadkach (Błądząca, Wzorowi i z szaloną mamą) na 17 spotkania odbyły się tak, że nie można było wytknąć jakiegokolwiek przejawu braku podstawowej kultury.

PS. Chce ktoś może wynająć pokoik dwuosobowy na gdańskiej Morenie? Jako bonus dodam możliwość zagoszczenia na tym joggu ]:->