Noc

Kolejny kielich miodu przesącza się powoli w ciało rozgrzewając je. Kolejne słowo przesącza się powoli w ciało oziębiając je. Kolejny odgłos śmiechu przeszywa uszy wywołując błogość. Kolejny psychodeliczny utwór w mózg się wwierca wywołując niepokój. Cztery krainy. Cztery ściany pokoju i kotka. Chwila czułości zamieniona w zimny, dotkliwy wzrok i syk nienawiści. Nie znasz mnie - nie warto. Wybrać pierwszą z brzegu osobę. Zaprosić do czterech ścian. I kotki. Przywitać miło. Porozmawiać. Wwiercić zimny wzrok. Z premedytacją trysnąć jadem. Zobaczyć wielkie oczy mówiące "To niemożliwe, to nie może być prawda...". Nie, dziwko - to jest najprawdziwsza prawda. Czy nie widzisz świdrujących cię oczu spod na wpół przymkniętych oczu? Czy nie widzisz ust zaciśniętych w cienką czerwoną kreskę zza której sączą się słowa? Słowa ciche, spokojne, zimne, wbijające się w serce. Słowa raniące mocniej niż sztylet. Słowa, po których rany nie goją się nigdy. Czy nie widzisz kącików ust podnoszących się w grymasie zachwytu? Zachwytu nad Twoim strachem. Ludzie są tak naiwni. Wystarczy kilka słów, wytrenowany ciepły wzrok, udawany szczery uśmiech, niski ton głosu, wyprostowana, pochylona lekko w twoją stronę sylwetka, zainteresowanie się tobą. A ty już mi wierzysz. Potem nakarmię cię tym czego nie dało ci życie. Gdy już zostaniesz nakarmiona uczuciami i sama zaczniesz je rozmnażać przychodzi ten wieczór gdy zabieram ci wszystko co ci dałem. Zabieram z procentem. Znacznym. Uciekasz w deszczu do domu swego goniona demonicznym śmiechem. Padasz bezsilna na drewnianą podłogę, wyssana z uczuć, energii, siły życiowej. A ja leżącą ciebie dotykam niewidoczną dłonią by odebrać resztki tlącej się nadziei. Targana spazmami żalu, smagana łzami goryczy próbujesz wymazać wspomnienia o mnie. Jednak ja ci na to nie pozwolę. Będziesz pamiętać do końca życia. Nawet wtedy gdy ja już o tobie zapomnę szukając nowej ofiary.

Kotka usiadła w najciemniejszym kącie. Nie chce być dzisiaj głaskana przeze mnie. Jutro znowu do mnie przyjdzie. Jej nic nie grozi - ona jedna jest bezpieczna.

Odejdź...
... póki możesz.

"Admin" - bez komentarza?

tracert wp.pl

Trasa śledzenia do wp.pl [212.77.100.101]
przewyższa maksymalną liczbę przeskoków 30

1 <10 ms <10 ms <10 ms 10.0.0.1
2 2778 ms 1928 ms 2709 ms atm81.internetdsl.tpnet.pl [83.17.250.81]
3 2723 ms 1803 ms 2686 ms gda-ru2.idsl.tpnet.pl [213.25.2.59]
4 1905 ms * 2120 ms z.gda_ru2.do.gda_r2.tpnet.pl [213.25.5.189]
5 1858 ms 2269 ms 2398 ms do.gda_ar3.z.gda_r2.tpnet.pl [213.25.12.95]
6 2006 ms 2116 ms 1386 ms 213.76.0.162
Wkurzony niepoprawiającą się, a wręcz pogarszającą się od trzech tygodni sytuacją łapię za telefon i dzwonię do admina:
- Czy tracerty w granicach 3 sekund na wyjściu z sieci to są normalną sprawą?
- Nooo, raczej nie... A od dawna tak masz?
- Tak od 3 tygodni. Tak samo jak od 3 tygodni przy próbie wgrania czegoś na serwer mam upload rzędu 300 b/s.
- Zaraz posprawdzam.

Pięć minut później:
- Oki, teraz powinno działać już dobrze. Jakiś gościu w sieci miał wirusa i zapychał całe łącze. Odciąłem go.
- Przez 3 tygodnie?
- To do widzenia, jakby coś nie działało to daj znać.
tracert wp.pl

Trasa śledzenia do wp.pl [212.77.100.101]
przewyższa maksymalną liczbę przeskoków 30

  1     3 ms     3 ms     3 ms  10.0.0.1
  2     3 ms     7 ms     3 ms  atm81.internetdsl.tpnet.pl [83.17.250.81]
  3    12 ms    15 ms    16 ms  gda-ru2.idsl.tpnet.pl [213.25.2.59]
  4    11 ms    11 ms    80 ms  z.gda_ru2.do.gda_r2.tpnet.pl [213.25.5.189]
  5    63 ms    43 ms    12 ms  do.gda_ar3.z.gda_r2.tpnet.pl [213.25.12.95]
  6    20 ms    13 ms    14 ms  213.76.0.162

  7     9 ms    10 ms     9 ms  zew.rtrd2.adm.wp-sa.pl [212.77.105.29]
  8    48 ms    21 ms    18 ms  www.wp.pl [212.77.100.101]
Się kurna szybko kapnął ten mój "admin" :/ Pomijam już to, że upload dalej w porywach do 500 b/s...

Nowa kobieta w moim życiu

Dzień to był zwykły, wydawałoby się, że niczym nie wyróżniający się od innych. A jednak, wtedy po raz pierwszy usłyszałem o niej. Mieszkała w Warszawie, jednak niedawno przeprowadziła się do Gdańska. Poznaliśmy się dzięki mojej koleżance z pracy. Ona to bowiem zaaranżowała nasze spotkanie. Nie mogłem się doczekać dzisiejszego dnia. Wczoraj posprzątałem całe mieszkanie, przygotowałem wszystko na jej przybycie, nawet jej ulubiony obiad. Dzisiaj wstałem zanim budzik zadzwonił, wykąpałem się, zjadłem śniadanie i pognałem na spotkanie. Chwila gdy ją zobaczyłem zdecydowała za mnie - chcę, żeby była ze mną. Na zawsze. Ona też tego chciała. Po krótkiej rozmowie pojechaliśmy do mojego mieszkania. Weszła nieśmiało do mojego pokoju i od razu znalazła sobie przytulny kącik, w którym się usadowiła. Poczęstowałem ją świeżo przygotowanym jedzeniem i napitkiem. Porozmawiałem trochę z nią. Teraz poszła spać. Leży zwinięta w kłębek i od czasu do czasu spogląda na mnie. Moja nowa kobieta w moim życiu. Kotka Agatka.