Noc

13 listopada 2005, 23:41:09
Kolejny kielich miodu przesącza się powoli w ciało rozgrzewając je. Kolejne słowo przesącza się powoli w ciało oziębiając je. Kolejny odgłos śmiechu przeszywa uszy wywołując błogość. Kolejny psychodeliczny utwór w mózg się wwierca wywołując niepokój. Cztery krainy. Cztery ściany pokoju i kotka. Chwila czułości zamieniona w zimny, dotkliwy wzrok i syk nienawiści. Nie znasz mnie - nie warto. Wybrać pierwszą z brzegu osobę. Zaprosić do czterech ścian. I kotki. Przywitać miło. Porozmawiać. Wwiercić zimny wzrok. Z premedytacją trysnąć jadem. Zobaczyć wielkie oczy mówiące "To niemożliwe, to nie może być prawda...". Nie, dziwko - to jest najprawdziwsza prawda. Czy nie widzisz świdrujących cię oczu spod na wpół przymkniętych oczu? Czy nie widzisz ust zaciśniętych w cienką czerwoną kreskę zza której sączą się słowa? Słowa ciche, spokojne, zimne, wbijające się w serce. Słowa raniące mocniej niż sztylet. Słowa, po których rany nie goją się nigdy. Czy nie widzisz kącików ust podnoszących się w grymasie zachwytu? Zachwytu nad Twoim strachem. Ludzie są tak naiwni. Wystarczy kilka słów, wytrenowany ciepły wzrok, udawany szczery uśmiech, niski ton głosu, wyprostowana, pochylona lekko w twoją stronę sylwetka, zainteresowanie się tobą. A ty już mi wierzysz. Potem nakarmię cię tym czego nie dało ci życie. Gdy już zostaniesz nakarmiona uczuciami i sama zaczniesz je rozmnażać przychodzi ten wieczór gdy zabieram ci wszystko co ci dałem. Zabieram z procentem. Znacznym. Uciekasz w deszczu do domu swego goniona demonicznym śmiechem. Padasz bezsilna na drewnianą podłogę, wyssana z uczuć, energii, siły życiowej. A ja leżącą ciebie dotykam niewidoczną dłonią by odebrać resztki tlącej się nadziei. Targana spazmami żalu, smagana łzami goryczy próbujesz wymazać wspomnienia o mnie. Jednak ja ci na to nie pozwolę. Będziesz pamiętać do końca życia. Nawet wtedy gdy ja już o tobie zapomnę szukając nowej ofiary.

Kotka usiadła w najciemniejszym kącie. Nie chce być dzisiaj głaskana przeze mnie. Jutro znowu do mnie przyjdzie. Jej nic nie grozi - ona jedna jest bezpieczna.

Odejdź...
... póki możesz.

Kategorie: Grafomania Trackback URL

4 komentarze do “Noc”

  1. ...
    To tylko forma poetycka, prawda?...

  2. Brzmi groźnie...

  3. Jeśli chodzi o mnie osobiście to jest to tylko forma poetycka. Jeśli zaś chodzi o życie i możliwość istnienia takich osób to niestety, nie mogę zaprzeczyć prawdziwości takiej powiastki. Dane mi było znać taką osobę kiedyś. Kim są tacy ludzie? Mała wskazówka do poszukania w necie: wampiryzm psi. Tylko nie przestraszcie się za mocno.

  4. Tak, chodziło mi o Ciebie osobiście :] Że tacy istnieją to też widziałam, całe szczęście nie na własnej skórze dane mi było to odczuć. Zresztą są tacy płci obojga.

Dodaj komentarz


Formatowanie markdown włączone (składnia Markdown).

Przykłady: *em* | **strong** | [Opis linka](http://jogger.pl/) | > cytowana treść