Podsumowanie 2005 roku
Patrząc na główną stronę joggera widzę, że wszyscy piszą podsumowania prawie, że już minionego 2005 roku. Pora więc i na mnie...
Nie, podsumowania nie będzie. Dlaczego? Z trzech głównych powodów (są też inne, drobniejsze). Po pierwsze ostatni dzień roku nie jest dla mnie i nigdy nie będzie zakończeniem jakiegoś ważnego okresu więc nie widzę powodu do wprowadzania sztucznych podziałów związanych z tą datą. Drugi powód jest taki, że całe podsumowanie minionego roku, które czytających tego jogga ewentualnie by interesowało już tutaj jest. Gdzie? O tam obok, w boksie zatytułowanym "Archiwum". Tam znajdziecie pełną historię tego wszystkiego co było dla mnie ważne i czym chciałem się z Wami podzielić. Jak kogoś interesują ważne fakty z mojego życia to sobie przeczyta i sam wyciągnie odpowiednie wnioski. A jak ktoś liczy na gotowca w postaci kilku akapitów streszczenia wszystkiego co tutaj jest, a nie chce mu się włożyć odrobiny wysiłku z własnej strony by poczytać archiwalne wpisy to dla mnie nie jest osobą, dla której warto takie streszczenie pisać. A trzeci powód to, że jestem leniwy i nie chce mi się pisać podsumowania :) Wolę, żebyście to Wy się pomęczyli podsumowaniem, więc sobie wymyśliłem ideologię w postaci dwóch pierwszych punktów :)
Ok, to teraz po pomyślnie dokonanym podsumowaniu tego co się działo przez ostatni rok chciałbym wszystkim stałym oraz przypadkowym czytelnikom tego joggera złożyć najserdeczniejsze życzenia Szczęśliwego Nowego Roku oraz Szampańskiej Zabawy Sylwestrowej. Do zobaczenia "za rok" :)
±
Komentarze do wpisu "Podsumowanie 2005 roku":
1.
02 stycznia 2006, 21:47:10
Bardzo mądrze napisałeś. Koniec roku nie oznacza, że wszystkie sprawy uznajemy za zakończone, i zaczynamy z "czystym kontem", bo niektóre się ciągną i ciągną...
Choć uważam, że podliczenie roku w + i - powinieneś przynajmniej sam dla siebie zrobić.
Dodaj komentarz: