Światowy Dzień Kota
Jeśli ktoś jeszcze nie wie to dzień 17 lutego jest znany jako Światowy Dzień Kota. Do napisania tej notki sprowokował mnie jednak wpis u infro, a konkretnie zawarty w nim cytat.
Jakiś czas temu przygarnąłem pod swój dach kotkę Agatkę, bidulkę rodem z warszawskiego bazaru, wychudzoną, bitą przez złych ludzi a co za tym idzie niesamowicie wystraszoną. Agatka miała jednak szczęście, że trafiła na ludzi, którzy nie przeszli obojętnie obok niej. Trafiła do "kociego domu" razem z jej małymi kociakami. Tam otrzymała podstawową opiekę i rozpoczęło się wielkie poszukiwanie przyszłego domu dla całej rodzinki. Kociaki bardzo szybko znalazły swoich ludzi, Agatki jednak nikt nie chciał. Przeniesiona została z jednego "kociego domu" do drugiego, z Warszawy do Gdańska. Tutaj rozpoczęła się jeszcze szersza akcja poszukiwania dla niej domu. To dzięki tej akcji i przede wszystkim dzięki osobom, które ją prowadziły Agatka trafiła w końcu do mnie. Tyle, że Agatka nie zachowywała się jak typowy kot wychowany od początku swojego życia w domowych warunkach. To był wiecznie fuczący kłębek sierści, który dopiero miał się nauczyć zaufania do człowieka. Z perspektywy tych kilku miesięcy mogę powiedzieć, że jest doprawdy coś fascynującego w oglądaniu przemiany takiego kota. Pierwsze wyjście z ciemnego kąta w mieszkaniu. Pierwsze dotknięcie jej futra niezakończone podrapaniem ręki. Pierwsza chrupka suchej karmy zjedzona z ręki. Pierwsze mruczenie podczas głaskania. Pierwsze otarcie się o moje nogi. Pierwsze czekanie pod drzwiami aż wrócę z pracy. Pierwsza ucieczka przestraszonego czymś w mieszkaniu kota w moje ręce zamiast w kąt. Pierwsze przyjście na noc do łóżka zamiast na parapet. Pierwsze "baranki" kota zaczepiającego mnie do zabawy. Pierwsze wtulenie głowy w mój płaszcz zamiast dzikiej ucieczki ze stołu u weterynarza. Każde z tych pierwszych wydarzeń było dla mnie swego rodzaju świętem, gdyż za każdym razem widziałem to rosnące zaufanie do mnie. A teraz? Teraz mam kotkę, która prawie, że nie odstępuje mnie na krok, która nawet bez głaskania przychodzi do mnie się przytulić i pomruczeć, która robi się smutna jeśli dłużej nie ma mnie w domu. Po prostu bez siebie nawzajem byłoby nam chyba jakoś pusto. A wszystkim co twierdzą, że kot "emocje zostawia frajerom" i "podchodzi do tego wszystkiego beznamiętnie" powiem tylko jedno: widocznie nigdy nie mieliście kota, który miał za co być Wam wdzięczny.
±
Komentarze do wpisu "Światowy Dzień Kota":
1.
17 lutego 2006, 21:53:21
Hmmm ciekawe... To dzisiejszy dzień kota biurowcowa kocica uczciła wizytą w moim pokoju i grzaniem sobie kociego zadu na zasilaczu od laptopa polożonym na parapecie. Siedziała tak z 15 min i gapiła się na padający za oknem deszcz.
2.
17 lutego 2006, 21:58:57
Hehe :) Moja swój zadek i nie tylko to godzinami grzeje na monitorze, jeszcze najlepiej zwisając przy tym tak w pół ekranu ogonem, łapą, głową czy czym tam innym co akurat powinno zwisać :) Normalnie typowa przedstawicielka "kota namonitornego" :D
3.
18 lutego 2006, 04:41:44
<malutkaAw> rejn widziałeś mojego kotka?
<malutkaAw>
http://malutkaaw.bulls.net.pl/galeria/Puma_Tola_z_wlascicielka=).jpg
<malutkaAw> http://malutkaaw.bulls.net.pl/galeria/puma-tola_fifi_ja.jpg
<malutkaAw> :->
<malutkaAw> śliczny co nie?
<malutkaAw> ;]
<rane> nom, lubię małe kotki
<rane> tylko długo się gotują :|
<kflis> Ciężko sos dobrać. :-\
<rane> nom, racja, ale mam kilka fajnych przepisów ;]
<krefik> źle się z sierści obiera :-/
<kflis> I drapie...
<malutkaAw> wiecie co?
<malutkaAw> spierdalajcie :-(
<krefik> i trzeba wrzucać od razu do wrzątku bo jak się gotuje w chłodnej
wodzie to spierdalają a jak do wrzątku tylko chwilkę przytrzymać pod przykrywką
4.
18 lutego 2006, 06:56:01
Błeee, niesmaczne to. Potrafię się śmiać z wielu rzeczy, kawały o pedofilach, na ten przykład, bawią mnie do łez -- ale koty, to świętość nietykalna. A mój śp. Paranoj też lubił leżeć koło monitora, jeszcze bardziej na parapecie nad rozpalonym kaloryferem, a na dodatek uwielbiał partrzeć na błyskawice w czasie burzy (wymiękłem, kiedy to zobaczyłem).
5.
18 lutego 2006, 09:50:15
To tak chyba zawsze jest, że nie śmieszą nas rzeczy, które bezpośrednio nas dotyczą.
6.
18 lutego 2006, 12:20:22
portman ==> a mnie to bardzo ubawiło, bardzo dobre są faszerowane jabłkami
Infro ==>Nie zgadzam się bardzo mnie barią dowcipy o studentaci i elektronikach.
Draakhan==> nie obraź się ale jak to czytałem to tak słotko mi się zrobiło, czy Agatka już mruczy do ciebie TATUSIU ;]
Bo twój opis wygląda tak jak by tatuś opowiadał o swojej ukachanej 3 letniej córeczce.
7.
18 lutego 2006, 12:23:15
przyznaje się do powyższego posta
coś mi się wcześniej w podpisie pokaszaniło
8.
18 lutego 2006, 12:41:03
"Tatusiu", powiadasz? Coś w tym chyba jest, bo kiedy moi rodzice zobaczyli, jak bardzo Paranoj się do mnie przywiązał, nazwali mnie "matką" ("Zobacz, kici, matka wróciła" i tego typu teksty).
A co do kotów, to rzeczywiście są wredne, nie należy ich zostawiać z dzieckiem na noc, bo wypiją mu oddech, a te czarne są najgorsze, bo diabeł w nich siedzi i przynoszą pecha :/
Koty są po prostu trudne, bo mają charakter (lub charakterek, jak kto woli). Żegnam panów dyskutantów do poniedziałku, bo za chwilę jadę do mojej Kotki ;)
9.
18 lutego 2006, 14:30:13
MAXymilian: I wcale nie widzę nic złego w tym, że tak opis wygląda :) Więc i nie mam się za co obrażać :P A co mruczy po kociemu to ja tam nie wiem, ważne że mruczy :)
Infro: Ci co takie teksty rzucają pewnie sami zazdroszczą, że to nie do nich kot jest tak przywiązany :)
PS. I jeszcze w nocy krtań przegryzają przez sen człowiekowi :|
10.
18 lutego 2006, 17:39:15
Krtani może nie przegryzają, ale nóg ani rąk w nocy z łóżka nie wystawisz. No chyba że ktoś ma skłoności masochistyczne ;)
11.
18 lutego 2006, 19:41:19
Widać, że kota nie masz :P Ręce i nogi wystawione na widok nie są wcale atrakcyjne. Dużo ciekawsze jest to co się rusza pod kołdrą i można na to zapolować :)
12.
19 lutego 2006, 02:18:15
mój stefan też poluje na to, co jest pod kołdrą, można ręce i nogi spod kołdry bez obaw wystawić, ba, nawet wyjsc z łóżka bezpiecznie można (o ile nie żal miejsca, bo stefan błyskawicznie zajmuje wygrzany kawałek łóżka), stefan przytuli sie bez glaskania, u weterynarza chowa się w mój rękaw, zje wszystko z mojej (tylko mojej) ręki, no i niesamowicie się cieszy gdy wrócę do domu po całym dniu pracy. mój ukochany stefan.
13.
19 lutego 2006, 08:45:51
Hehe, skąd ja znam to błyskawiczne zajmowanie wygrzanego miejsca :) Ale Twój Stefan ma dwie wady :P Nie mruczy i nie uprawia pokazów akrobacji na drapaku i innych sprzętach domowych :)
14.
19 lutego 2006, 12:41:44
Agatka ma dwie wady- nie merda ogonem i jest kotem :)
15.
19 lutego 2006, 13:45:46
Jesteś pewna, że nie merda? :P A to drugie to akurat zaleta :)
16.
19 lutego 2006, 17:20:50
WADA jesteśmy tego pewni ;)
17.
19 lutego 2006, 23:07:34
MAXiu ma absolutną rację
18.
19 lutego 2006, 23:09:25
Oj, bo zaraz zaproszę całe forum.miau.pl do tego wątku i zobaczymy kto kogo przegada :P
19.
20 lutego 2006, 15:19:33
Nie ilość wpisów się liczy tylko które zwierzęta są lepsze.
Policja, straż graniczna, GOPR, ratownictwo medyczne nie używa kotów ;]
Dodaj komentarz: