Szacunek dla studenta?
Poszedłem sobie dzisiaj, jak zresztą codziennie, na stołówkę studencką w "Kwadratowej". Trafiła się godzina gdzie trochę więcej osób było niż miejsc przy stolikach. W lokalu tym niestety jakiś "mądry" postanowił zrobić podział na stoliki dla wykładowców, pracowników Politechniki Gdańskiej i dla reszty - super segregacja "rasowa". Z racji, że miejsc wolnych przy stolikach dla nie-wykładowców nie było to sobie razem z kumplem siadłem do eleganckiego stolika dla "rasy wyższej" - no w końcu nie będę jadł obiadu na stojąco. Kilka minut później obsługa lokalu widząc, że wpada "rasa wyższa" podchodzi do nas, żebyśmy się przesiedli (oczywiście nie ma gdzie się przesiąść). Delikatne stwierdzenie, że trzeba było się postarać o więcej stolików i że mam zamiar zjeść obiad w spokoju podziałało na miłą panią z obsługi i dała spokój. Chwilę później przychodzi pierwszy reprezentant "rasy wyższej" i wywiązała się między nami nader miła rozmowa:
- - A Ty kurwa co, czytać nie umiesz? Stolik dla wykładowców!
- - Że co proszę?
- - Stolik dla wykładowców!
- - Szanowy Panie starszy, może tak z kulturą trochę większą niż spod budki z piwem? Garnitur zobowiązuje...
- - ... (tu szanowny pan starszy wybałuszył gały)
- - A tak poza tym to jestem doktorantem, więc...
- - A to przepraszam Pana bardzo, nie wiedziałem, że Pan nie student.
- - A to do studentów nie należy się zwracać kulturalnie?
- - Pfff, a po co? - prychnął Pan starszy...
No szczena mi opadła normalnie. Aż żałuję, że nie znam nazwiska tego Pana starszego bo bym z przyjemnością umieścił je tutaj.
PS. Nie jestem doktorantem. :)
Napisane 27 kwietnia, 2006 przez draakhan
