Wreszcie koniec z...
- Wiecznie brudnymi garami walającymi się po kuchni, do których pewne dwie osoby nigdy się nie przyznawały, a co lepsze, zarzucały jeszcze, że to my nie zmywamy po sobie.
- Wiecznie zasyfionym zgniłymi resztkami jedzenia stołem i zlewem.
- Niewynoszeniem śmieci.
- Sukcesywnym, powolnym niszczeniem wszystkiego co należy do innych.
- Śmierdzącym i często zarzyganym kiblem.
- Słuchaniem na całą parę hip-hopu.
- Uprawianiem dzikich, pijackich wrzasków po nocach.
- Smrodem papierosów i innych wynalazków "palonych na balkonie".
- Niemiłym klimatem w mieszkaniu spowodowanym moimi kłótniami o powyższe.
Tak, w końcu dwóch typów z Elbląga, którzy wynajęli w naszym mieszkaniu pokój w końcu się wyprowadziło. Momentami w ciągu roku już miewałem dość tego wszystkiego i gdyby nie to, że nie było to w moim interesie (finansowym głównie) to dawno bym za przeproszeniem wypierdolił ich z tego mieszkania na podstawie zapisu w umowie na temat wandalizmu. Na szczęście było, minęło, mieszkanie udało się doprowadzić jakoś do porządku. Teraz jeszcze sobie do końca lipca pomieszkam razem z kumplem ze studiów, a potem przeprowadzka do nowego (jeszcze nieznalezionego) mieszkania, gdzie przez następny rok pomieszkam sobie ze znajomym jeszcze z czasów liceum.
A na koniec taka mała refleksja: nigdy więcej wynajmowania części mieszkania, w którym samemu będzie się mieszkać przypadkowym osobom z ogłoszenia. Tylko i wyłącznie sprawdzeni znajomi, o których wiadomo, że wolą mieszkać w porządnie utrzymanym miejscu, a nie w syfie.
Kategorie: Narzekadła, Przemyślenia i obserwacje, Z życia wzięte Trackback URL

"Uprawianiem dzikich, pijackich wrzasków po nocach." zastanawiałabym się czy to są "pijackie wrzaski" ... ;)
Z dużą pewnością mogę stwierdzić, że akurat w przypadku tych dwóch typów to były pijackie, a nie żadne inne. ;)