S@motność w sieci
- Mogłaby mi pani zamówić taksówkę? Do dworca Berlin Lichtenberg.
Dzisiaj spotka wszystkich, których kocha.
Prawie wszystkich.
Dzisiaj doczytałem do końca "S@motność w Sieci" J. L. Wiśniewskiego. Książka warta poświęconego na nią czasu - jedna z lepszych jaką ostatnio miałem w ręku. Po przeczytaniu ostatniej strony tylko podpiszę się pod opinią innej osoby:
Po przeczytaniu pana książki zapada cisza. Nie wypada wtedy powiedzieć ani słowa, żeby nie zakłócić jej klimatu. Bardzo rzadko, aczkolwiek czasami zdarza się po skończonym seansie w kinie trwać w bezruchu, nie mogąc z zamyślenia podnieść się, żeby pójść do domu. Po tej lekturze jest podobnie.
Tak też i ja nie napiszę już nic więcej...
Kategorie: Varia Trackback URL

książka ma dobre 6ść lat.. ja ją przeczytałem w 2000 roku...
czasami dobrze sie dzieje, że się później ją przeczyta...
Masz rację. Myślę, że jakbym ją przeczytał 6 lat temu to za wiele bym z niej nie zrozumiał, ponieważ nie miałbym jakiegoś porządnego punktu odniesienia i paru rzeczy do porównania.
Muszę przyznać, że była to książka wywołująca dość duże emocje. Chyba żadna inna nie miała zaszczytu latać po pokoju, bo Ikuś szanuje książki. Tej się jednak oberwało...
A co Cię tak w niej wzburzyło, że aż jej się oberwało? :)
No własnie próbuję sobie od 10 minut przypomieć... Zdaje się, że któraś scenka pod koniec mnie nie zachwyciła, ale żeby wiedzieć która to bym musiała to przynajmneij przejrzeć. Niestety już książki nie posiadam :-|
Oj, Draakhan, i Ty na stare late romansiejesz..? :/
Jeszcze nikomu nie zaszkodziło "zromansienie" od czasu do czasu :). Myślę, że mi też nie zaszkodzi.
Ta książka to gniot jakich wiele dla miłośników Paulo Coehlo, czyli dla pozorantów, którym wydaje się, że obcują z kulturą.
Już Dan Brown jest lepszy, przynajmniej zabawny.
@Ryś: Myślę, że wszyscy zazdroszczą Ci tej niesamowitej umiejętności trafnego oceniania ludzi na podstawie jednej przeczytanej przez nich książki :).