Urlop

31 sierpnia 2006, 15:50:17

Formularz urlopowy złożony, plan podróży opracowany, pora w końcu udać się na zasłużony odpoczynek od pracy. Trasa urlopowa wyszła mi całkiem nieźle zagmatwana:

  • 01.09.2006 : Gdańsk -> Malbork <= zabrać graty z rodzinnego domu, zostawić kota pod opieką Mamy
  • 02.09.2006 : Malbork -> Elbląg <= zabrać graty od siostry
  • 03.09.2006 - 04.09.2006 : Elbląg -> Malbork -> Zakopane <= długa podróż
  • 04.09.2006 - 10.09.2006 : Zakopane <= wałęsanie się po górach i nie tylko :)
  • 10.09.2006 : Zakopane -> Gdańsk <= podróż z powrotem i pora na krótki pobyt w mieszkaniu
  • 11.09.2006 : Gdańsk -> Elbląg <= króciutka podróż
  • 11.09.2006 - 14.09.2006 : Elbląg <= byczenie się u siostry i u szwagra :)
  • 15.09.2006 : Elbląg -> Malbork -> Gdańsk <= zabrać kota od Mamy i zostawić w moim mieszkaniu
  • 15.09.2006 : Gdańsk -> Goleniów <= średnia podróż
  • 15.09.2006 - 17.09.2006 : Goleniów <= byczenie się u Nimlien :)
  • 17.09.2006 : Goleniów -> Gdańsk <= powrót do mieszkania, koniec urlopu

Mam nadzieję, że cały ten plan urlopowy się uda. :) Do zobaczenia za ponad dwa tygodnie, pewnie będzie sporo do opowiadania. :)

Kategorie: Z życia wzięte

[ankieta] Google AdSense - czy klikasz w reklamy?

29 sierpnia 2006, 15:21:00

Przy okazji Duke'owej notki i mojej opinii tam umieszczonej na temat klikania w reklamy mam do Was pytanie. Czy jeśli widzicie jakąś reklamę Google AdSense na często odwiedzanej i cenionej przez Was stronie to czy klikacie w tę reklamę czy raczej nie?

Kategorie: Internet

Fatal error: love

08 sierpnia 2006, 17:26:47

I znów wyskoczył mi w życiu prywatnym fatal error. Dobrze, że tym razem nie zdążyłem się tak mocno zaangażować. Może szybciej mi przejdzie. A może jeszcze parę takich prób i całkowicie zmienię swoje podejście, stanę się swoim przeciwieństwem - skurwielem, który będzie pomiatał kobietami? Bo jak tu szanować kogoś komu wydawałoby się, że zależało na mnie i kto nagle zaczyna wyczyniać niewytłumaczalne rzeczy? Kogoś kto bez słowa zaczyna unikać kontaktu ze mną, wymigując się od niego będąc jednocześnie cały czas w tym samym mieście. Kogoś kto przy próbie kontaktu z mojej strony i wywiedzenie się co się dzieje udaje, że wszystko jest w porządku, potem zaczyna okłamywać mnie, a potem bez słowa pożegnania wyjeżdża do Anglii. Kogoś kto nie ma nawet odwagi samemu powiedzieć mi prosto w oczy, że skończone i zostawia to tylko moim domysłom? I nawet nie znam przyczyny takiego zachowania, mogę się tylko znowu domyślać. Tyle, że problem w tym, że jak ktoś każe mi domyślać się czegokolwiek to ja dziękuję ale postoję.

Kategorie: Osobiste

"Prison Break" - uwaga, uzależnia

03 sierpnia 2006, 15:21:37

Zaczęło się niewinnie. Kumpel przyniósł do mieszkania dwie płytki DVD z serialem "Prison Break" i wręczył mi je z tekstem, żebym uważał bo to produkt silnie uzależniający. Ja mu z uśmiechem na ustach odpowiedziałem, że nie uzależniam się od seriali i nawet StarGate'a, którego jestem wielkim fanem byłem w stanie oglądać 1 odcinek dziennie.

W pierwszy wieczór obejrzałem 6 odcinków...

Kategorie: Varia, Z życia wzięte

Przeprowadzka

03 sierpnia 2006, 15:11:02

Skończył się lipiec i skończył nam się termin najmu mieszkania. Nasza grupka porozłaziła się do innych mieszkań, z innymi osobami. Tak też i ja zacząłem już na początku lipca poszukiwania razem z moim kumplem jeszcze z czasów ogólniaka.

Po dwóch tygodniach znaleźliśmy całkiem przyjemne mieszkanko w centrum Gdańska-Wrzeszcza. Wszystko pięknie ładnie, umowa podpisana, my zaś przygotowani do przeprowadzki. Pierwsze cyrki zaczęły się w ostatnim tygodniu lipca kiedy usiłowałem skontaktować się z właścicielką mieszkania w sprawie przekazania nam kluczy kilka dni przed rozpoczęciem umowy czyli przed 1 sierpnia. Babka łaskawie zgodziła się dać nam wstęp do mieszkania dwa dni przed tą datą czyli w niedzielę. Gdy zjawiliśmy się w umówionym dniu na miejscu dostaliśmy do ręki zamiast kluczy wypowiedzenie umowy, która de facto nawet jeszcze się nie zaczęła. Argument babki normalnie powalał z nóg: "Bo nam się w zeszłym tygodniu urwał wężyk przy muszli, zalało sąsiadów i już mam dość tego mieszkania i będę je sprzedawać". Normalnie powód jak i szybkość decyzji rewelacja. Dodajmy, że w umowie zaznaczone było, że wypowiedzenie umowy musi być z terminem przynajmniej miesięcznym. Łaskawie babka się nam na to zgodziła, że możemy ten miesiąc pomieszkać. Tyle, że abyśmy szybko z tej opcji zrezygnowali to zaczęła nas zniechęcać. Pierwsze co, że rezerwuje sobie prawo do wprowadzenia do mieszkania w dowolnej porze, nawet jeśli nas nie ma, potencjalnych kupców mieszkania. Kolejny motyw, to że da nam tylko jeden komplet kluczy. Usłyszeliśmy też dodatkowo, że ostatnio jakaś tam para mieszkała i nawet jej kluczy do mieszkania nie oddała ale ona nie zamierza wymieniać zamków bo przecież tutaj nic nie będzie co można ukraść (jaaaasne) i że nie życzy sobie abyśmy samowolnie zamki zmieniali bo przecież będziemy tylko miesiąc. Smaczków takich było jeszcze więcej. Ostatecznie sami zrezygnowaliśmy z mieszkania (bez pisemnego wypowiedzenia) i zażądaliśmy zwrotu kaucji. Szczęśliwa nam ją wypłaciła, a my zostaliśmy bez mieszkania, mając dwa dni na jego znalezienie. Rysowała mi się już piękna wizja mieszkania pod mostem. :)

No cóż, babką zajmiemy się później - niewykluczone, że postanowimy uprzykrzyć jej życie, jakby nie patrzeć prawo w tym momencie jest po naszej stronie i można to wykorzystać. Teraz jednak trzeba by w tempie ekspresowym coś sobie znaleźć. Jako, że najbliższe Anonse z "nieruchomościami" miały być w środę, a w internecie nie było niczego ciekawego to zostaliśmy zmuszeni do skorzystania z pośrednictwa agencji nieruchomości. Wybór był trafny bo w ciągu jednego dnia mieliśmy nagrane pewne mieszkania, a następnego załatwione zostały wszystkie formalności. Mieszkanko dwupokojowe jakie dostaliśmy to full-wypas, z jeszcze lepszą lokalizacją (10 minut spacerkiem do pracy mam :D). Ponadto właścicielka Agencji Nieruchomości Olak świetnie się spisała ściągając specjalnie dla nas z urlopu właścicieli mieszkania, które sobie upatrzyliśmy i załatwiając nam wszystko w tempie ekspresowym. W ofercie mieszkanie miało być dostępne do oglądania i wynajmu od 7 sierpnia. W dniu 1 sierpnia otrzymaliśmy klucze i można było wprowadzać się. :) Można powiedzieć, że wprawdzie troszeczkę nas to biuro pośrednictwa kosztowało to jednak warto było.

A na koniec, jak ktoś ciekawy gdzie mieszkam, to służę mapką z Google.

Kategorie: Narzekadła, Z życia wzięte