"Glizdawce" Orson Scott Card - recenzja
"Glizdawce" - Orson Scott Card
Człowiek rodzi się jako kartka papieru, czysta lub co najwyżej z kilkoma zagięciami już na starcie determinującymi jego los. Dopiero otaczający go świat, ludzie, przeżycia tworzą kolejne zagięcia, aż w końcu staje się całkowicie pogiętą formą z papieru, ukształtowaną zarówo psychicznie, jak i fizycznie do postawionych przed nią wymagań. Szczególnym okresem, gdy pojawia się na kartce najwięcej, najbardziej trwałych zagięć, jest dzieciństwo.
Przedstawianie procesu tworzenia się pogiętej na wszelkie sposoby psychiki dziecka jest tym, co u Orsona Scotta Carda wydaje się być jednym z ulubionych motywów. Nie inaczej jest w przypadku książki "Glizdawce", gdzie główną bohaterką jest Patience będąca jedyną córką prawowitego króla Imaculaty, Peace'a, niewolnika służącego z pełnym oddaniem uzurpatorowi Orucowi. Od dzieciństwa ma ona świadomość, że nie jest zwykłą niewolnicą, zwłaszcza gdy spotykają ją gesty świadczące o składaniu jej, religijnego wręcz, hołdu, o których dowiaduje się, że mogą być odczytane jako symbol zdrady króla. Patience na dworze uzurpatora szkolona jest w zakresie umiejętności potrzebnych w dyplomacji, począwszy od szermierki słownej, w wielu istniejących na planecie językach, po umiejętność skutecznego, cichego i szybkiego posługiwania się narzędziami skrytobójców.
Kategorie: Recenzje
