Skończył się rok akademicki i w związku z tym nastąpiła we wszystkich akademikach segregacja mieszkańców na studentów i turystów. Jak się okazało jakiś czas temu przez cały rok mieszkałem sobie spokojnie w części przeznaczonej dla turystów w związku z czym czekała mnie przeprowadzka.
Przeprowadzać miałem się już dwa dni temu ale jak się okazało w moim przyszłym pokoju mieszkała jakaś straaaaasznie niezdecydowana dziewczyna, która sama nie wiedziała co chce i nie dość, że w pokoju była niezastawalna, żeby cokolwiek dowiedzieć się to nawet jak była to jakaś taka niekomunikatywna. Jedyne co mi się udało dowiedzieć, to że nie wie kiedy będzie się wyprowadzać. Świetnie :]
Mi tam wprawdzie się nie spieszyło ale kumpel, który pracuje i będzie mieszkać ze mną wolał mieć raczej jasno określony termin przeprowadzki i pognał do kierownicy z pytaniem czy jest jakaś inna "dwójka". Była :) W związku z czym wczoraj odbyła się wielka przeprowadzka.
Jak zwykle dowiedziałem się w takiej sytuacji ile to mam gratów i ile to trzeba zrobić kursów windą, żeby z jednego piętra przenieść je na inne i ile szufelek kurzu miałem w pokoju :D
Po tak na oko 6h latania z gratami i robienia porządków wszystko było już na swoim miejscu i przyszła pora na "odkrywanie" nowego miejsca zamieszkania... i tu się zaczęło. Pozwolę sobie wymieniać wg pomieszczeń ;)
Pokój:
- Dziura wielkości pięści w ścianie (całe szczęście, że nie na wylot)
- Rozpierniczony zamek do drzwi (na szczęście mam swój to się wymieni)
- Rozpierniczone gniazdko telewizyjne (tym akurat się nie zmartwiłem bo i tak nie korzystam)
- Rozpierniczone gniazdko telefoniczne do stanu zwisania kabelków ze ściany. Taaaa, bo kto czyta ogłoszenia pisane czcionką 72pkt. umieszczone nad przyciskiem windy nawołujące do zgłaszania zepsutych gniazdek to za jakiś czas przyjedzie specjalista i naprawi. Jako, że specjalista już był i znając tempo naprawiania usterek w DS to trzeba będzie samemu się wpiąć odpowiednio spreparowanym kabelkiem :D (no w końcu nazwa mojego wydziału zobowiązuje do radzenia sobie z takimi sprawami :D)
- Brak półki nad szafką żywnościową (!!!) skutkiem czego nie ma gdzie trzymać garów. I to nie tylko półki ale też i haków na nią bo półkę skombinować ze starego pokoju to by nie był problem :D
- Brak półki w szafce żywnościowej (się skombinowało ze starego pokoju - problem rozwiązany)
Łazienka:
- Niedziałający klucz (chociaż w pewnych przypadkach jest to zaleta ale o tym później :D)
- Brak suszarki do ręczników (!!!)
- Brak podestu do trzymania środków czyszczących
- Hit wieczoru: kran nad umywalką. Po pierwsze kiwa się na wszystkie strony jak tylko może bo nie jest kompatybilny z umywalką. Po drugie to posiada bardzo przyjazny interfejs dla użytkownika. Otóż pod czerwonym prawoskrętnym kurkiem leci zimna woda, a pod niebieskim również... prawoskrętnym ( :] ) kurkiem leci gorąca woda.
- Brak szczotki do kibla (jakoś tak niekomfortowo się poczułem w tym momencie :])
Prysznice (tutaj to już totalny odlot):
- Brak kabin (!!!)
- Brak brodzika (!!!) - stoi się normalnie na kafelkach takich jak są w całym pomieszczeniu i woda sobie spływa dziurą w podłodze (oczywiście bez kratki). W tym momencie to już miałem tylko jedno skojarzenie odnośnie tego gdzie jestem - każdy się domyśli jakie...
- Brak trzymaków na mydła i inne bajery
- Super-hiper-nowoczesne-trendy-kształty słuchawki prychające na wszystkie kierunki tylko nie tam gdzie się ich spodziewa co przy braku kabin powoduje ochlapanie wszystkiego w zasięgu wzroku łącznie z ciuchami i ręcznikiem na wieszakach. Do tego słuchawki te nie dają się umocować w uchwycie przy odkręconej wodzie bo ciśnienie skutecznie z uchwytu je wyrzuca co powoduje powiększenie efektu ochlapywania wszystkiego w okolicy.
Prysznice to mnie tak zraziły, że będę robić sobie wycieczki 3 piętra wyżej gdzie już są normalne.
Kuchnia:
- Z 3 kuchenek działają tylko dwie.
- Brak stołu.
- Niedziałające zapalarki do gazu.
Jakoś tak wyjątkowo skromnie z "ciekawostkami", nieprawdaż?
Na odkrycie czeka jeszcze pralnia, ciekawe co mnie tam czeka i jak bardzo się zdziwię.
No, ale żeby nie było, że tylko narzekam to parę plusów podwyższających standard zamieszkania:
- 3 przemiłe i urocze sąsiadki w łączniku (!!!) (teraz już wiadomo dlaczego niedziałający zamek w łazience może być plusem ]:-> ) (nie, nie mam jeszcze zdjęć :P)
- Pokój jest od strony lasu (las zagląda przez okno) i jest nisko co powoduje, że jest chłodno (uroczo jak na wakacje) i ciemno (coś co Wampiry lubią najbardziej)
- Przez przypadek dostał nam się najszerszy pion dwójek w akademiku. Może 30cm różnicy to nie jest dużo ale już o tyle większa odległość od pleców sąsiada to jednak jakiś komfort jest :D
Tą notkę to chyba sobie wydrukuję i przejdę się z nią do kierowniczki z podaniem o obniżenie opłaty za zamieszkanie w akademiku w związku ze znacznym obniżeniem standardu. Ciekawe czy przejdzie :D
A teraz tylko iść wymienić wkładkę z zamkiem w starym pokoju i punkt ósma dokonać formalności z wymeldowaniem się ze starego pokoju, żeby czasem nie przyszło mi zdawać całego łącznika (na szczęście starzy sąsiedzi jeszcze siedzą)
PS. Fajny kawał o blondynce ostatnio czytałem :D
Kategorie:
Narzekadła,
Z życia wzięte