Nowa strona UOKiK, a 404-ki

15 marca 2010, 00:33:48
404 error page

Ups, 404! (foto: Ape Lad / CC BY 2.0)

Jakiś czas temu, a konkretnie 19 lutego 2010, światło dzienne ujrzała nowa strona Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (źródło).

Stronę tę miałem okazję zobaczyć po raz pierwszy troszkę ponad tydzień po jej wyjściu. Chciałem odwiedzić dokument poradnika "Konsument w sieci" dotyczącym spamu, z którego na tej stronie bardzo często korzystam podczas edukowania różnej maści spamerów, czy też osób, które chcą walczyć ze spamem i/lub niezamówionymi informacjami handlowymi. Niestety, zamiast dokumentu zobaczyłem błąd 404.

Okazało się, że pierwsze moje skojarzenie z czego wynika problem okazało się prawdą. Zmieniony został layout strony, zmieniony został schemat linków do wszystkich materiałów na stronie i niestety, jak się okazało po oględzinach wyników przeszukania witryny w Google, nikt nie pomyślał, żeby ustawić przekierowanie z kodem HTTP 301 na nowe adresy. Po wejściu na dowolny link z wyników wyszukiwania dostawało się piękne 404 (w tej chwili problem jest już mniej dotkliwy, bo Google częściowo zindeksował nową witrynę).

W artykule informującym o nowej wersji serwisu znalazłem namiary na Panią Annę Janowską, Naczelnika Wydziału Komunikacji Społecznej UOKiK. Postanowiłem napisać do niej maila z zapytaniem czy zdają sobie sprawę z tego, że poprzez brak przekierowań ze starych linków pozbawili konsumentów możliwości dotarcia do ich artykułów przez Google oraz, co jest znacznie gorsze, spowodowali trwałe niedziałanie linków z innych stron internetowych, for, blogów, itp. kierujących do konkretnych artykułów w ich serwisie.

Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź:

Czytaj dalej...

Kategorie: Internet, Narzekadła, Przemyślenia i obserwacje, Webdesign Tagi: , , , ,

Dwóch ćpunów mniej

27 czerwca 2009, 06:11:18

Polska. Warszawa. Dworzec Centralny. Godzina 21:10. 50-letni narkoman Michał J. zakupił za wyżebrane wcześniej pieniądze działkę heroiny.

Tamże. Godzina 21:16. Michał J. wszedł do dworcowej toalety i zaczął podgrzewać heroinę na łyżeczce.

Tamże. Godzina 21:19. Zasyfiona igła z resztkami cudzej krwi przebiła przegniłego strupa na zgięciu ręki Michała J.

Godzina 21.21. Dwóch ćpunów mniej.

Następnego dnia po Michale J. nikt nie zapłakał...

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje

Ateistyczne wszy!

14 czerwca 2009, 08:43:07
Ateistyczne wszy... nie wierzycie? Ok... wasza sprawa, ale zachowajcie to dla siebie i nie zmieniajcie poglądu innych, słabszych...

Przeglądałem sobie dzisiaj komentarze do Internetowej Listy Ateistów i Agnostyków. Takich kwiatków jak wyżej autorstwa katolików (i nie tylko) można znaleźć mnóstwo. Ot, religia tolerancji i poszanowania bliźniego. Oto kilka ciekawszych komentarzy:

Czytaj dalej...

Kategorie: Internet, Przemyślenia i obserwacje, Śmiesznostki i ciekawostki Tagi: , , ,

Zdezaktualizowane motto

16 grudnia 2007, 07:16:33

Uuma quena en'mani lle ume ri'mani lle umaya. Uma ta ar'lava ta quena ten'irste'.

Don't talk about what you have done or what you are going to do. Do it and let it speak for itself.

Przez długi czas używałem powyższego jako swoje motto. Mam jednak wrażenie, że po kilku latach przestało mi ono pasować. Może i niesie ono w sobie jakieś przesłanie, ale jest to przesłanie trochę niepasujące do dzisiejszych czasów. Niejednokrotnie już się przekonałem, że znając wartość swoich umiejętności czy tego co się wykonało i umiejąc się tym pochwalić zyskuje się znacznie więcej niż cicho siedząc i licząc na to, że ktoś cię dostrzeże. Świat należy do osób przebojowych. Dzisiaj więc rozpocząłem akcję usuwania tego motta; najpierw z nagłówka tego joggera, potem ze wszystkich for gdzie mam je powstawiane w sygnaturki. Trzeba sobie znaleźć jakąś nową myśl przewodnią :).

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje

A czy Ty zagłosujesz?

01 października 2007, 18:35:18

Zaświadczenie o prawie do głosowania nr 1) 2007

Niniejsze zaświadczenie uprawnia Pana/Panią (imię - imiona, nazwisko, imię ojca, data urodzenia, nr ewidencyjny PESEL, adres zamieszkania) do głosowania w obwodzie miejsca pobytu w wyborach do Sejmu i do Senatu w dniu 21.10.2007 r.

Ja już takie zaświadczenie mam. A czy Ty, drogi studencie, pracowniku, który będziesz w tym dniu poza swoim okręgiem wyborczym też masz? Czy może z lenistwa pozwolisz na kontynuację wydarzeń z ostatnich dwóch lat? Zostało Ci już tylko 20 dni...

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje, Z życia wzięte

Sukcesy polskiej policji

18 maja 2007, 06:30:59

Krótkie podsumowanie sukcesów polskiej policji

  • Twórcy redwatch.info - na wolności, serwis - działa
  • Twórcy napisy.org - zatrzymani, serwis - zamknięty
  • Coraz bardziej boję się wyjść na ulicę wieczorem w moim mieście
  • Coraz bardziej boję się cokolwiek robić w sieci

Kategorie: Narzekadła, Przemyślenia i obserwacje, Z życia wzięte

Wreszcie koniec z...

01 lipca 2006, 23:15:22
  • Wiecznie brudnymi garami walającymi się po kuchni, do których pewne dwie osoby nigdy się nie przyznawały, a co lepsze, zarzucały jeszcze, że to my nie zmywamy po sobie.
  • Wiecznie zasyfionym zgniłymi resztkami jedzenia stołem i zlewem.
  • Niewynoszeniem śmieci.
  • Sukcesywnym, powolnym niszczeniem wszystkiego co należy do innych.
  • Śmierdzącym i często zarzyganym kiblem.
  • Słuchaniem na całą parę hip-hopu.
  • Uprawianiem dzikich, pijackich wrzasków po nocach.
  • Smrodem papierosów i innych wynalazków "palonych na balkonie".
  • Niemiłym klimatem w mieszkaniu spowodowanym moimi kłótniami o powyższe.

Tak, w końcu dwóch typów z Elbląga, którzy wynajęli w naszym mieszkaniu pokój w końcu się wyprowadziło. Momentami w ciągu roku już miewałem dość tego wszystkiego i gdyby nie to, że nie było to w moim interesie (finansowym głównie) to dawno bym za przeproszeniem wypierdolił ich z tego mieszkania na podstawie zapisu w umowie na temat wandalizmu. Na szczęście było, minęło, mieszkanie udało się doprowadzić jakoś do porządku. Teraz jeszcze sobie do końca lipca pomieszkam razem z kumplem ze studiów, a potem przeprowadzka do nowego (jeszcze nieznalezionego) mieszkania, gdzie przez następny rok pomieszkam sobie ze znajomym jeszcze z czasów liceum.

A na koniec taka mała refleksja: nigdy więcej wynajmowania części mieszkania, w którym samemu będzie się mieszkać przypadkowym osobom z ogłoszenia. Tylko i wyłącznie sprawdzeni znajomi, o których wiadomo, że wolą mieszkać w porządnie utrzymanym miejscu, a nie w syfie.

Kategorie: Narzekadła, Przemyślenia i obserwacje, Z życia wzięte

"Cenzura" sprzyjająca rządowi?

30 czerwca 2006, 19:41:40

Czy zastanawialiście się kiedyś czemu ostatnimi czasy wiele stron internetowych począwszy od największych portali, a skończywszy na prywatnych blogach jest oskarżanych o faworyzowanie z obecnym rządem? Myślę, że nie jeden spośród czytających ten wpis przynajmniej raz z takim stwierdzeniem spotkał się. Ja również zacząłem zastanawiać się nad tym.

Serwisy, o których mowa to najczęściej takie gdzie pojawiają się artykuły z możliwością umieszczania opinii do nich przez odwiedzających. Teraz zakładamy, że środowisko internautów w większości (przynajmniej takie są moje obserwacje) jest przeciwne poczynaniom naszego rządu. Dodatkowo śmiało możemy też założyć, że bardzo często poziom kultury komentujących nie jest najwyższych lotów (onetowcy) i pojawiają się bluzgi oraz wypowiedzi przekraczające ogólnie przyjęte normy obyczajowe, które miejsca mieć nie powinny.

Przy takich założeniach jak powyżej w analizowanym serwisie opublikowany zostaje artykuł polityczny. Przy ogólnej niechęci do rządu dużo bardziej prawdopodobne jest pojawienie się komentarza przekraczającego normy wypowiedzi skierowanego przeciwko rządowi niż takiego, który będzie skierowany przeciwko opozycji. Bardzo często jednak system komentarzy umożliwia ich moderowanie, najczęściej po prostu przez usunięcie. Jeśli osoba odpowiedzialna za serwis aktywnie moderuje dyskusję usuwając idiotyczne komentarze to statystycznie usunie znacznie więcej komentarzy przeciwnych rządowi niż tych drugich. W tym momencie jesteśmy już o krok od posądzenia nas o uprawianie komunistycznej cenzury usuwającej nieprzychylne władzy głosy. Zastanowić się tylko należy czy takie posądzenie ma jakikolwiek sens.

Tak przy okazji rodzi się zupełnie inny problem dotyczący właśnie moderowania opinii. Jak dla mnie istnieją teraz dwa rozwiązania. Pierwsze z nich to nieingerowanie w tok dyskusji co w konsekwencji spowoduje znaczne jej spłaszczene i prymitywność ale w zamian nie spotkamy się z powyżej omówionymi zarzutami. Drugie, to aktywne moderowanie - w zamian za posądzenia od pewnej grupy osób możemy cieszyć się wartościową dyskusją. Co Waszym zdaniem jest lepsze? Wolicie brak cenzury czy też jej obecność?

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje

Moje przygody z głosowaniem na Lordi

21 maja 2006, 05:46:56

Tak, nie będę oryginalny i popełnię kolejną notkę na temat Lordi, która zasili stronę główną joggera. :P

Jeśli jeszcze ktoś nie wie to Finowie postanowili zrobić sobie jaja z Eurowizji w tym roku i na ten discopolowy konkurs wystawili "hardrockowy, quasi-satanistyczny" (tu uśmiech, wiadomo czemu ;) ) zespół Lordi. Jako, że nie jestem zbytnim fanem muzyki granej na Eurowizji i nie śledziłem wydarzeń z nią związanych to o tym fakcie dowiedziałem się dopiero wczoraj ze strony głównej joggera. Poszedłem więc sobie na Google Video oraz na Youtube poszukać czegoś z Lordi i "Hard Rock Hallelujah" w tytule. Znalazłem, obejrzałem, zebrałem koparę z ziemi i stwierdziłem, że w finale mają mój głos za zrobienie sobie beki z Eurowizji. :)

Ok, mają mój głos tyle, że ja od kilku lat jestem szczęśliwym nieposiadaczem telewizora, a wypadałoby go mieć, żeby wiedzieć, o której godzinie, jakiej treści i pod jaki numer wysłać SMS'a popierającego Lordi. Tak więc Houston, mamy problem. No ale nic, od czego jest Internet. Zacząłem szperać po joggerze oraz gadać ze znajomymi i okazało się, że będę mieć z trzech różnych źródeł wsparcie i dadzą mi znać via jabber kiedy i jak głosować. Parę godzin później, Houston, mamy kolejny problem - padł mi net... No to zrezygnowany sobie poszedłem spać. Wtem w środku najgłębszego snu dzwoni telefon, kumpel coś ode mnie chce. Odbieram i wywiązała się nader interesująca rozmowa:

  • "Śpisz, czy co?"
  • "Taaa, net mi padł wieczorem i śpię już."
  • "To nie śpij tylko wysyłaj SMS'y na Lordi!"
  • "Co? Gdzie? Jak?" - trochę mnie już otrzeźwiło. :)
  • "Masz coś do pisania?"
  • "Chwila... Tak, mam."
  • "Numer 72 661, treść 17."
  • "Dzięki wielkie, to narka."
  • "Nara"

Szybko wklepałem co trzeba w telefon i wysłałem w ilości sztuk dwie tam gdzie trzeba po czym zadowolony glebnąłem się dalej spać. A dzisiaj rano wstaję, pierwsze co to jogger do porannej herbatki i co widzę? Lordi wygrali! Hip hip hurrra, udało się. :) Tak trzymać! Należało się to Finom. :)

Dumny też jestem z Polaków, którzy wzięli udział w głosowaniu na Lordi i zapewnili im maksymalną liczbę punktów od naszego kraju. Tym samym pokazaliśmy, że nie trawimy papki tego konkursu, a w szczególności tego, za przeproszeniem, shitu, który ostatnio nasz kraj reprezentuje. Mam nadzieję, że wygrana Finów oraz fakt, że Polacy zagłosowali właśnie na nich da trochę do myślenia tym co decydują kto nas na tym konkursie będzie reprezentować w przyszłości.

A dla zainteresowanych, teledysk Lordi - "Hard Rock Hallelujah" poniżej:

A także ich występ w finale Eurowizji 2006:

Kategorie: Przemyślenia i obserwacje, Rozrywka, Z życia wzięte

Szacunek dla studenta?

27 kwietnia 2006, 15:53:35

Poszedłem sobie dzisiaj, jak zresztą codziennie, na stołówkę studencką w "Kwadratowej". Trafiła się godzina gdzie trochę więcej osób było niż miejsc przy stolikach. W lokalu tym niestety jakiś "mądry" postanowił zrobić podział na stoliki dla wykładowców, pracowników Politechniki Gdańskiej i dla reszty - super segregacja "rasowa". Z racji, że miejsc wolnych przy stolikach dla nie-wykładowców nie było to sobie razem z kumplem siadłem do eleganckiego stolika dla "rasy wyższej" - no w końcu nie będę jadł obiadu na stojąco. Kilka minut później obsługa lokalu widząc, że wpada "rasa wyższa" podchodzi do nas, żebyśmy się przesiedli (oczywiście nie ma gdzie się przesiąść). Delikatne stwierdzenie, że trzeba było się postarać o więcej stolików i że mam zamiar zjeść obiad w spokoju podziałało na miłą panią z obsługi i dała spokój. Chwilę później przychodzi pierwszy reprezentant "rasy wyższej" i wywiązała się między nami nader miła rozmowa:

  • - A Ty kurwa co, czytać nie umiesz? Stolik dla wykładowców!
  • - Że co proszę?
  • - Stolik dla wykładowców!
  • - Szanowy Panie starszy, może tak z kulturą trochę większą niż spod budki z piwem? Garnitur zobowiązuje...
  • - ... (tu szanowny pan starszy wybałuszył gały)
  • - A tak poza tym to jestem doktorantem, więc...
  • - A to przepraszam Pana bardzo, nie wiedziałem, że Pan nie student.
  • - A to do studentów nie należy się zwracać kulturalnie?
  • - Pfff, a po co? - prychnął Pan starszy...

No szczena mi opadła normalnie. Aż żałuję, że nie znam nazwiska tego Pana starszego bo bym z przyjemnością umieścił je tutaj.

PS. Nie jestem doktorantem. :)

Kategorie: Narzekadła, Przemyślenia i obserwacje, Studia i nauka, Z życia wzięte